Nicholas Genovese jest biologiem molekularnym, który za pieniądze obrońców praw zwierząt próbuje wyprodukować mięso w warunkach laboratoryjnych. Być może dzięki ich środkom i jego pracy niedługo przestaniemy jeść zwierzęta.

– Jednym z fascynujących aspektów bycia człowiekiem jest rozwój – mówi Genovese. – Wystarczy zobaczyć, co przez ostatnich kilka lat zrobiliśmy z komputerami i telefonami komórkowymi. Czemu nie mielibyśmy dokonywać takich samych postępów w dziedzinie żywności? – zastanawia się naukowiec.

Jednak droga do mięsa bez kończyn jest długa i może oznaczać konieczność zrestrukturyzowania amerykańskiego rolnictwa, które w znacznym stopniu opiera się na uprawie roślin na paszę dla zwierząt hodowlanych. Nie obędzie się też z pewnością bez protestów.

– Zamiast koncentrować się na tym, żeby było więcej i taniej, musimy zdać sobie sprawę z tego, czym karmimy nasze organizmy – przekonuje Michael Foust, szef restauracji The Farmhouse w Kansas City. – Gdybym coś takiego podawał, wyleciałbym z tego biznesu po kilku tygodniach – dodaje restaurator.

Nic nie wskazuje na to, że ktokolwiek będzie w niedługim czasie serwował steki z probówki. To, nad czym Genovese pracuje w tej chwili, trudno jeszcze nazwać produkcją mięsa. Są to raczej badania nad samoreplikującymi się komórkami, które mogą rozwiązać tylko jeden z wielu technologicznych problemów stojących między człowiekiem a mięsem pochodzenia niezwierzęcego.

Jeśli jednak on i garstka innych badaczy zdołają pokonać szereg problemów praktycznych, wówczas tak zwane mięso “uprawne” może położyć kres temu, co wielu uznaje obecnie za znęcanie się nad zwierzętami. – Istnieje szansa na produkowanie mięsa przy jednoczesnej redukcji skali hodowli przemysłowej – zauważa Paul Shapiro z Humane Society of the United States.

Ostatecznym celem jest stworzenie warunków do wytwarzania na skalę przemysłową tkanki mięśniowej pochodzącej od jednej komórki krowy, świni czy kury. Produktem końcowym byłoby wyłącznie mięso – żadnych kopyt, pysków, dziobów i innych organów, które nie lądują na talerzu.

Zwierzęta hodowane na mięso zajmują dziś 30 proc. terenów niepokrytych lodem. Zużywają 8 proc. słodkiej wody. Wydzielają 18 proc. gazów cieplarnianych – więcej niż wszystkie formy transportu.

W porównaniu z konwencjonalną produkcją wołowiny, mięso “uprawne” pochłaniałoby zaledwie połowę tej energii, wytwarzało 4 proc. tej ilości gazów cieplarnianych, zużywało 4 proc. wody i około 1 proc. gruntów.

Naukowcy już dziś hodują pojedyncze organy in vitro do przeszczepów. W przypadku mięsa zadanie to będzie polegało na wytworzeniu tkanki mięśniowej. Tyle że w laboratoriach na całym świecie udało się dotychczas uzyskać jedynie skrawki mięsa wielkości zapałki.

Dotychczas odnotowano tylko dwa przypadki konsumpcji. Pewien performer z Australii połknął niewielki kawałek żabiego mięsa. Z kolei reporter rosyjskiej telewizji zjadł próbkę, zanim pracujący nad nią naukowiec zdążył zaprotestować. Jego zdaniem mięso było bez smaku.

Badaczy czeka jeszcze dużo pracy. Będą musieli zidentyfikować odpowiednie komórki, które będą służyły jako “ziarna” do reprodukcji. Muszą być łatwe w hodowli i smaczne. Wszystko, co do tej pory wytwarzano, było otrzymywane przy użyciu produktów zwierzęcych, najczęściej płodowej surowicy wołowej.

Żeby produkcja nowego mięsa w ogóle była warta zachodu, trzeba znaleźć inną substancję, dzięki której będzie można uzyskać odpowiednią gęstość i odporność na patogeny.

Producenci mięsa będą także musieli znaleźć sposób na “gimnastykowanie” tkanek. Mogą do tego użyć elektrycznej stymulacji albo zastosować neuroprzekaźniki. Trzeba także będzie zbudować rodzaj rusztowania, żeby nadać tkankom odpowiednią formę i konsystencję. Zamiast robić parówki z mniej szlachetnych części zwierząt, można je będzie po prostu wyhodować w gotowej postaci.

Pozostaje jeszcze kwestia przepisów dotyczących produkcji i sprzedaży nowej żywności. – Jest cała lista rzeczy, które trzeba zrobić, by sprawdzić, czy mięso jest bezpieczne i zdrowe – mówi Patty Lovera, rzeczniczka organizacji konsumenckiej Food and Water Watch.

Jeśli mięso z laboratorium odniesie sukces, życie hodowców bydła, trzody i drobiu zostanie wywrócone do góry nogami. – Nie będą już potrzebne pastwiska ani zakłady przetwórcze – zauważa Glynn Tonsor, ekonomista z Uniwersytetu Stanowego w Kansas.

Źródło: zycie.ca – Scott Canon

Polecane:

Meksyk - Wielka woda zalewa miasta, 40 tysięcy ludzi ucieka
Irak i Syria - Dzień targowy dla dżihadystów w Mosulu i Raqqa, najlepsze ceny osiągają zielonookie d...
Robiąc w nocy zdjęcia wieży Eiffla możesz złamać prawo
Brazylia - Policja zatrzymała największego "złodzieja lasów", jest odpowiedzialny za 20 pr...
Gliwice, Polska - Lekarze dokonali pierwszego na świecie przeszczepu narządów szyi, przeszczepiono k...
Yancheng, Chiny - Potężne tornado zabiło co najmniej 98 osób, setki rannych, prawie 200 osób w stani...
USA - Fala ogromnych upałów, w Cedar Rapids temperatura osiągnęła 46.7 st.C.
Ogólna teoria względności Einsteina może nie obowiązywać już w horyzoncie zdarzeń czarnej dziury
Japonia - Potężny tajfun Lan zbliża się do wyspy Honsiu, wiatr wieje z prędkością 250 km/h