Najpotężniejsi biznesmeni, wpływowi politycy, wielkie koncerny i celebryci ukrywają swoje bogactwo w rajach podatkowych, by nie płacić podatków – wynika z międzynarodowego, trwającego ponad rok śledztwa dziennikarskiego. Jego efekty nazwano Paradise Papers.

Materiał pochodzi z rejestrów firm z 19 tak zwanych rajów podatkowych. Zdobył go niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” i podzielił się nim z Międzynarodowym Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych, pod którego egidą ujawniono efekty śledztwa w sprawie Panama Papers z 2016 roku.

Centrum przecieku jest Appleby, firma prawnicza z placówkami na Bermudach, Kajmanach, Brytyjskich Wyspach Dziewiczych, Wyspie Man, wyspie Jersey i wyspie Guernsey. W przeciwieństwie do firmy Mossacka Fonseca, z której wypłynęły dokumenty służące do śledztwa Panama Papers, Appleby chwali się swoją wiodącą rolą w „magicznym kręgu” najlepszych firm robiących interesy w rajach podatkowych.

Efekty bieżącego śledztwa nazwano Paradise Papers. Pokazuje ono, jak polityczni liderzy i ich sponsorzy, celebryci i miliarderzy, a także koncerny omijają podatki dzięki sekretnym transakcjom.

„Sueddeutsche Zeitung” pisze, że w dokumentach są dowody na to, jak z rajów podatkowych korzystają wielkie koncerny Nike, Apple, Uber czy Facebook, królowa brytyjska Elżbieta II, gwiazda rocka Bono, gwiazda muzyki pop Madonna, czy Stephen Bronfman, główny darczyńca na rzecz kampanii premiera Kanady Justina Trudeau.

W proceder ukrywania pieniędzy zamieszkanych ma być ponad 120 polityków z prawie 50 krajów.

Królowa Elżbieta, ludzie Trumpa, Facebook

Konkretne przykłady?

Brytyjski dziennik „Guardian” pisze, że miliony funtów z prywatnego funduszu królowej Elżbiety II zostały zainwestowane w fundusz na Kajmanach, a część pieniędzy trafiła do firmy, której właściciel oskarżany jest o wykorzystywanie ubogich rodzin i najsłabszych.

W rajach podatkowych chętnie inwestowali ludzie powiązani z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem – członkowie jego rządu, doradcy i darczyńcy. Sensację wzbudzić mogą duże przelewy od firmy, której współwłaścicielem jest zięć prezydenta Rosji Władimira Putina, do firmy sekretarza handlu Wilbura Rossa.

W śledztwie opisano także, że jak serwisy społecznościowe Twitter i Facebook otrzymały setki milionów dolarów na inwestycje. Pieniądze te pochodzić mają od rosyjskich państwowych instytucji finansowych.

Ustalono także, że największy darczyńca w czasie kampanii wyborczej na rzecz Justina Trudeau zarządza jednym z funduszów na Kajmanach. Dziennikarze dotarli także do dokumentów świadczących o tym, że miliardy dolarów dzięki firmom na Malcie i Wyspie Mana trafiły do właścicieli prywatnych odrzutowców i luksusowych jachtów.

Odkryli także sieć zamorskich stron internetowych, które dwaj rosyjscy miliarderzy wykorzystali do skupowania udziałów w klubach piłkarskich Arsenal i Everton.

 

Paradise Papers

Paradise Papers to śledztwo prowadzone przez ponad 380 dziennikarzy, którzy przez ponad rok porównywali dokumenty z ostatnich 70 lat.

Wyciekło ponad 13,4 miliony dokumentów.

Polecane: