Na wodach terytorialnych Jemenu wybuchł wulkan Zubair. Rybacy po raz pierwszy od pierwszej połowy dziewiętnastego wieku ujrzeli fontanny lawy tryskające na wysokość kilkudziesięciu metrów.

Morze Czerwone od kilkudziesięciu godzin zasługuje na swoją nazwę jak nigdy wcześniej. Wszystko przez pierwszą od bardzo wielu lat erupcję wulkanu Zubair.

Z wulkanicznego krateru na wysokość 30 metrów tryska lawa, następnie zatapiając się w morskiej wodzie. W ten sposób powierzchnia wulkanu-wyspy systematycznie się zwiększa.

Erupcję zaobserwowali rybacy z portu w Salif, którzy jak co dzień wypłynęli na połowy. Jednak tym razem zaskoczyła ich chmura gazów unosząca się nad wyspą i fontanny lawy.

Natychmiast powiadomili oni naukowców z jednego z jemeńskich uniwersytetów. Wieść rozeszła się po świecie i w ten sposób erupcję zaczęły monitorować satelity meteorologiczne.

Erupcja została potwierdzona, ponieważ rzeczywiście zarejestrowano chmury gazów emitowane przez wulkan. Jak wynika z historycznych zapisków, wulkan po raz ostatni wybuchał nie prędzej niż w 1846 roku, choć pojawiają się wątpliwości, czy doszło wtedy do produkcji lawy.

Pewność mamy natomiast w przypadku erupcji z 1824 roku, ponieważ ona została opisana znacznie dokładniej. Ze względu na to, że poprzednie erupcje nastąpiły tak dawno, to nikt nie wie, jak mogą one przebiegać.

Wiemy natomiast, że musiały być bardzo aktywne, ponieważ podczas nich powstały sąsiednie wyspy Centre Peak, Saba i Haycock. Ostrzeżenie przed erupcją otrzymali kapitanowie wszystkich statków pływających po wodach Morza Czerwonego.

Wulkan ze względu na swoje położenie i konflikty polityczne w Jemenie, nie był nigdy dokładnie przebadany. Dlatego też nie można określić jak długo potrwa erupcja i jaki będzie miała wpływ na pogodę i klimat w regionie. Póki co nie wygląda na intensywną.

 

[wp_geo_map]

Źródło: yobserver.com, red.ap.teacup.com, twojapogoda.pl