Z jednej z platform wydobywczych na Morzu Północnym wycieka wielka ilość gazu ziemnego. Wokół instalacji powstała „olbrzymia”, widoczna z daleka chmura. Obsada uszkodzonej platformy i dwóch innych stojących opodal zostały ewakuowane. Na miejscu są ekipy naprawcze, jednak nie wiadomo kiedy zdołają opanować sytuację. Według przedstawiciela koncernu Total, ryzyko wybuchu jest „niskie”, ale nie można go wykluczyć.

Do awarii na platformie Elgin, stojącej około 240 kilometrów od wybrzeży Szkocji, miało dojść już w niedzielę. Po wykryciu znacznego wycieku gazu przez 14 godzin załoga starała się opanować sytuację. Jednak w poniedziałek zarządzono ewakuację 238 osobowej obsady. Nikomu nic się nie stało.

Przez kolejną dobę nie udało się zapobiec wyciekowi. Z powodu zwiększania się chmury gazu, we wtorek ewakuowano załogi dwóch innych platform znajdujących się w pobliżu. Łącznie z trzech instalacji wywieziono 323 pracowników. Ustanowiono też strefę zakazu lotów i przepływu o promieniu dwóch mil morskich wokół platformy.

Trująca chmura

Z uszkodzonej instalacji od niedzieli wydobyły się znaczne ilości gazu ziemnego. Wokół platformy rośnie długa na sześć kilometrów chmura, która jest gęsta na tyle, iż widać ją z stojących kilka mil morskich dalej platform. Ratownicy obserwujący sytuację z powietrza zauważyli na wodzie charakterystyczny połysk, pozostawiany przez ropę, która też jest wydobywana na Elgin.

Koncern Total poinformował, że na miejscu są już ekipy ratownicze, która szukają sposobu na powstrzymanie wycieku. Do Szkocji mają też lecieć amerykańscy specjaliści, którzy brali udział w zatamowaniu wycieku z platformy Deepwater Horizon. Automatyczne próby zamknięcia szybu wydobywczego nie dały rezultatu. Total poinformował, że nie jest w stanie przewidzieć, kiedy uda się usunąć awarię.

Według norweskiej organizacji Bellona, która między innymi zajmuje się obserwacją wydobycia surowców z dna Morza Północnego pod kątem ekologii, zapobieżenie wyciekowi będzie niezwykle trudne. Platforma Elgin wydobywa gaz z złóż o bardzo wysokim ciśnieniu i jest nazywana przez norweskich ekspertów „piekielnym odwiertem”. – To szokująca sytuacja, która będzie nieustannie się pogarszać – powiedział Frederic Hauge, szef organizacji Bellona.

Problem na miesiące

Według brytyjskich władz, wyciek gazu nie jest tak groźny w dłuższej perspektywie jak wyciek ropy, ponieważ z czasem rozproszy się w atmosferze. Chmura wydobywająca się z platformy jest jednak śmiertelnie niebezpieczna dla ludzi, ponieważ gaz z odwiertu zawiera znaczne stężenie siarkowodoru. Dlatego ustanowiono strefę zakazu przepływu i lotów.

Jak twierdzi Bellona, powołując się na pracowników platformy, uciekając z instalacji widzieli pod nią wodę „gotującą się” od wydostającego się gazu. Przed opuszczeniem pokładu wyłączyli cały system zasilania, aby zminimalizować ryzyko zapłonu i eksplozji gazu. Jednak jak przyznają przedstawiciele koncernu Total, ryzyko wybuchu istnieje, aczkolwiek jest „niskie”.

– W obecnej sytuacji zbliżenie się do platformy jest niemożliwe – mówi Hauge. Według Bellony, opcji rozwiązania problemu jest niewiele. Można próbować doprowadzić do kontrolowanego zapłonu, ale przy obecnej skali wycieku jest niezwykle ryzykowne. Inną opcją jest wywiercenie kolejnego szybu opodal tego uszkodzonego, aby zmniejszyć ciśnienie w złożu i ograniczyć wyciek. Byłoby to również bardzo trudne, ponieważ gaz uniemożliwia przebywanie ludzi w promieniu dwóch kilometrów od Elgin.

 

Źródło: Reuters, bellona.org, BBC News, tvn24.pl

Polecane: