Meteor wielkości domu, który w lutym eksplodował nad Czelabińskiem, może należeć do roju nadal potencjalnie niebezpiecznego dla Ziemi – pisze „Nature”. Naukowcy na razie stawiają tylko hipotezę, badania mają rozwiać wątpliwości.

Dotychczasowe badania nie pozwoliły na precyzyjne wyznaczenie toru lotu meteoru.

 

Naukowcy z Uniwersytetu w Madrycie postanowili stawić czoła temu problemowi. Na podstawie symulacji miliardów możliwych trajektorii określili najbardziej prawdopodobne ścieżki, którymi mogła poruszać się asteroida. Wytypowali ich 10, potem skorzystali z katalogu asteroid NASA. Na tej podstawie wyodrębnili ok. 20 obiektów o średnicy od 5 do 200 metrów.

Kosmiczny gruz?

Naukowcy sugerują, że wszystkie skały są gruzem, który powstał po rozpadzie ogromnej asteroidy. Miało do niego dojść ok. 40 tys. lat temu. Carlos de la Fuente Marcos, naukowiec prowadzący badania, sugeruje, że pewnego dnia pozostałe asteroidy mogłyby uderzyć w Ziemię.

– Więcej obiektów poruszających się po tej samej ścieżce może spotkać na swojej drodze Ziemię – wyjaśnił.

Naukowcy twierdzą jednak, że nie ma powodów do paniki, bo tor lotu asteroid wpływa siła grawitacji każdej z planet i może całkowicie go zmienić. Poza tym grupa asteroid wyodrębniona przez madryckich naukowców nie została wyodrębniona „ze 100-procentową pewnością”, dlatego niekoniecznie muszą one mieć jakikolwiek związek z meteorem z Czelabińska.

 

Meteor z Czelabińska

15 lutego br. około 11-tonowy meteor przedostał się do atmosfery ziemskiej i eksplodował nad Czelabińskiem w Rosji. Naukowcy twierdzą, że był to najsilniejszy wybuch od czasu meteoru tunguskiego z 1908 roku. W wyniku wybuchu rannych zostało ponad 1000 osób, a straty wyliczono na 1 mld rubli.

Źródło: Nature, Huffington Post, tm

Polecane: