Satelita należący do wojska USA nieoczekiwanie eksplodował na orbicie. 20-letnie urządzenie doznało „katastrofalnej awarii” na początku lutego.

Satelita DMSP-F13

Do wybuchu satelity doszło trzeciego lutego, jednak do końca miesiąca wojsko USA utrzymywało informacje na ten temat w tajemnicy. O zdarzeniu poinformowano dopiero w odpowiedzi na pytania dziennikarzy amerykańskiej prasy specjalistycznej.

„Gwałtowny skok temperatury”

Satelita DMSP-13 był już na orbicie 20 lat i był najstarszym z konstelacji, której zadaniem jest dostarczać wojsku i służbom USA informacji meteorologicznych. Urządzenie ważyło niemal tonę i miało kształt walca długiego na 3,7 metra i średnicy 1,2 metra. Miało dużą baterię słoneczną na jednym końcu, która zaopatrywała je w energię.

Satelita formalnie miał obliczoną  żywotność na cztery lata, ale pomimo pięciokrotnego przekroczenia tej granicy nadal działał. Od 2006 roku ze względu na wiek pełnił funkcję rezerwy, na wypadek awarii któregoś z nowszych satelitów serii DMSP.

Żywot weterana skończył się gwałtownie nad ranem trzeciego lutego. Jak poinformowało Dowództwo Kosmiczne Lotnictwa Wojskowego USA, kontrolerzy otrzymali informację od satelity o gwałtownym skoku temperatury w systemie zasilania. W związku z tym wydano komendę wyłączenia wszystkich zbędnych systemów i przejścia w tryb awaryjny, ale urządzenie już nie reagowało.

Stwierdzono następnie „całkowitą utratę kontroli wysokości”, czyli satelita stracił możliwość utrzymywania się na zadanej orbicie. Wykryto również rosnącą wokół urządzenia chmurę szczątków, która liczy 43 większe obiekty.

Nie zdążył na cmentarzysko

Satelita został spisany na straty. Jak zapewnia wojsko USA, ma to „minimalny” wpływ na zdolność całej konstelacji DMSP do dostarczania informacji meteorologicznych. Jedynym powodem do niezadowolenia jest powstanie chmury potencjalnie niebezpiecznych szczątków na orbicie wykorzystywanej przez wiele satelitów.

Bardzo stare satelity przed ostatecznym zakończeniem służby najczęściej otrzymują ostatni rozkaz przeniesienia się na tak zwaną „orbitę cmentarną”. Nie jest to jedno konkretne miejsce nad Ziemią, ale po prostu przestrzeń, w której nie poruszają się żadne obiekty pełniące jakieś użyteczne funkcje. Tym sposobem nawet w wypadku eksplozji czy rozpadnięcia się starego satelity, jego szczątki nie zaszkodzą jego następcom.

Podobnie planowano zrobić z DMSP-13, ale wcześniej weteran dokonał „nieoczekiwanej” autodestrukcji.

Polecane:

Japonia powiększa strefę zamkniętą wokół elektrowni atomowej Fukushima I
Australia - Spadał grad wielkości nawet kul bilardowych
Kolumbia - Nad wulkanem Nevado del Ruiz unosi się chmura popiołu i dymu
USA - 15 minut bez oddychania dzięki wstrzykiwaniu dożylnemu mikrocząsteczek wypełnionych tlenem
W Azji zabijana jest co czwarta córka, "trudniej ją wychować i trzeba mieć posag, by później kt...
USA - Według naukowców z Uniwersytetu w Illinois, jad może zatrzymać wzrost komórek nowotworowych
Sri Lanka - Ulewne deszcze sparaliżowały komunikację drogową, ewakuowano 28 tysięcy osób, zagrożonyc...
Voss, Norwegia - Na drogę E16 zeszła 60-metrowa lawina błotna, ranny został polski kierowca, który t...
Nike wkrótce zacznie sprzedaż elektronicznych butów HyperAdapt 1.0, które posiadają samozaciskowe sz...