Specjaliści z amerykańskiej agencji kosmicznej NASA ostrzegają: jeśli ma nastąpić Armagedon, to może się to stać w roku 2040. 

Wtedy bowiem, jak to właśnie wyliczyli naukowcy, może uderzyć w Ziemię potężna asteroida. Dlatego też poza dokładnymi obserwacjami zlecono już wielu międzynarodowym zespołom badaczy przystąpienie do prac, których celem ma być zapobieżenie możliwej katastrofie. Czasu na badania i opracowanie środków zapobiegawczych przed uderzeniem asteroidy nie jest wbrew pozorom tak dużo, bo ustalono już nawet dokładny termin upadku asteroidy, to 5 lutego 2040 roku.

Rozmiary asteroidy, która ma nam zagrażać, są naprawdę imponujące. Ma ona 140-250 metrów szerokości. Badacze, którzy wykryli asteroidę, nazwali ją 2011 AG5 i jest ona teraz cały czas pod lupą międzynarodowych obserwatorów. A wszystko to po to, by znaleźć jakiś sposób na odwrócenie niebezpieczeństwa.

Z symulacji przeprowadzonej przez naukowców wynika, że uderzenie tej asteroidy w wielkie miasto wywołałoby śmierć milionów ludzi. Naukowcy przypominają w tym momencie, że asteroida, której potężne uderzenie 65 milionów lat temu doprowadziło do zagłady dinozaurów na naszej planecie, była tylko nieznacznie większa od wspomnianej 2011 AG5.

 

Z zarejestrowanej do tej pory trajektorii lotu asteroidy wynika, że najlepszy czas do jej obserwacji właśnie nadchodzi, będą to lata 2013–2016. I to wtedy najlepsze teleskopy powinny uchwycić ją, by potem na podstawie zdjęć analizować jej skład, a tym samym starać się wynaleźć sposób na pokonanie tego zagrożenia.

Rozpatrywane w tej chwili możliwości są jednak ograniczone. Nie było jeszcze operacji, która miałaby zapobiec takiej tragedii.

Z jednej więc strony myśli się o wytworzeniu w momencie przelatywania asteroidy blisko Ziemi bardzo silnego pola elektromagnetycznego, które pozwoliłoby na zmianę toru jej lotu. To jednak, jak podpowiadają naukowcy, zadanie iście karkołomne, nie wiadomo nawet, czy technicznie jest ono w tej chwili możliwe do wykonania.

Dlatego rozpatruje się bardziej dostępne, choć też jeszcze nieprzetestowane rozwiązanie, a mianowicie uderzenie w asteroidę ładunkami jądrowymi. Po takim spotkaniu rozpadłaby się ona na tysiące mniejszych kawałków, tym samym przestałaby zagrażać naszej planecie. Przechodząc bowiem przez gęste warstwy atmosfery, pozostałości po asteroidzie uległyby po prostu spaleniu.

W roku 2023, jak się ocenia, asteroida ma przelecieć w dość niedużej odległości od Ziemi i wtedy można będzie dokonać ostatecznych pomiarów. Naukowcy z NASA wykreśliliby prawdopodobną trajektorię jej lotu w roku 2040.

Tymczasem, jak również wskazują badacze z NASA, mamy na głowie kolejny i to nieco bliższy problem. Oto w roku 2036 niebezpiecznie blisko Ziemi ma przelecieć asteroida Aphophis, której wielkość to pół boiska do piłki nożnej. Niektórzy mówią, że może spaść na Ziemię.

 

Źródło: NASA.gov, wiadomosci.wp.pl

Polecane: