Okazuje się, że do zanieczyszczenia powietrza znacznie przyczyniają się nie tylko spaliny samochodów i zakłady przemysłowe, ale przede wszystkim gospodarstwa rolne. Głównie chodzi o używane w nich nawozy azotowe.

Opryski

Według najnowszych badań, emisja z gospodarstw rolnych przewyższa wszystkie inne źródła zanieczyszczenia pyłem, generowane przez człowieka. Dzieje się tak w większości Stanów Zjednoczonych, w Europie, Rosji i Chinach. Za zaistniałą sytuację odpowiadają opary nawozów azotowych i odpady zwierzęce. Po połączeniu tych dwóch substancji przy ich spalaniu, tworzą się stałe cząstki, które stanowią główne źródło chorób i zgonów. Badania opublikowano w czasopiśmie „Geophysical Research Letters”.

Aby rośliny mogły się rozwijać, potrzebują azotu. Zazwyczaj pobierają go z gleby, jednak rolnicy stosują nawozy bogate w azot, którymi opryskują pola, by plony były silniejsze i większe. W wyniku tych działań powstają jony amonowe, które wytwarzane są także podczas rozkładu zwierzęcych odchodów. Następnie są one przenoszone przez wiatr na bardzo duże odległości, w obszary metropolitalne i przemysłowe. Tam mieszają się z zanieczyszczeniami emitowanymi przy spalaniu paliw kopalnych z elektrowni i samochodów i łączą z tlenkami azotu i siarki. W ten sposób powstaje pył – stałe cząsteczki, które wdychamy.

Groźne skutki zdrowotne

Może mieć to długofalowe skutki zdrowotne. Uważa się, że na całym świecie z powodu zanieczyszczenia powietrza przedwcześnie umiera od trzech do pięciu milionów ludzi. Poza problemami z oddychaniem, gdy drobinki dostaną się do płuc, co zdarza się zwłaszcza u dzieci i starszych osób, zanieczyszczenie pyłem może prowadzić do zachorowania na raka płuc, chorób układu sercowego, a w wielu przypadkach także do śmierci. Zanieczyszczenie powietrza jest tak ważną kwestią, że niektóre kraje, np. Francja, wprowadzają w związku z nim pewne restrykcje, takie jak zakaz wjazdu samochodów do miasta w niektóre dni tygodnia.

 

Alternatywne sposoby

Naukowcy podkreślają jednak, że nie są przeciwko stosowaniu nawozów, potrzebnych do wykarmienia coraz większej liczby ludzi na świecie. Zaznaczają też, że są inne formy radzenia sobie z zanieczyszczeniem.

– Nie jesteśmy przeciwko nawozom, wiele miejsc, takich jak Afryka potrzebuje ich jeszcze więcej – wyjaśnia Susanne Bauer z Ośrodka Badań nad Klimatem (ang. Center for Climate Systems Research) na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku oraz z instytutu NASA Goddard Institute for Space Studies. – Oczekujemy, że populacja jeszcze wzrośnie. Żeby produkować więcej żywności, będziemy potrzebować jeszcze więcej nawozów – dodaje.

Gdybyśmy usunęli zanieczyszczenia powstające przy spalaniu, z którymi opary z nawozów łączą się w szkodliwe pyły, moglibyśmy obniżyć poziom zanieczyszczeń. Stałoby się tak nawet, jeśli zużycie nawozów by się podwoiło, co przewidują eksperci. Według naukowców, gdyby elektrownie węglowe zostały zamknięte, a w miastach zmniejszyła się liczba samochodów z silnikami diesel, na rzecz tych elektrycznych, obniżyłby się poziom drobnych cząsteczek w powietrzu.

 

Źródło: IFL Science, Science Daily, tvnmeteo

Polecane: