Włoski superwulkan jest bliższy wybuchu, niż dotąd uważano. Wyniki nowych badań są bardzo niepokojące. Powierzchnia ziemi w tej okolicy podniosła się i – jak uważają naukowcy – może to mieć związek z produkcją magmy.

Pola Flegrejskie to kaldera superwulkanu o średnicy 13 kilometrów położona w pobliżu Neapolu. Na tym obszarze znajdują się aż 24 kratery. Potocznie ten superwulkan we Włoszech jest nazywany „Campi Flegrei„.

Badania oparte na nowych modelach wykazały, że wulkan ten może wybuchnąć dużo szybciej, niż wcześniej zakładano. Naukowcy z zespołu University College London i Obserwatorium Wezuwiusza podkreślają, że wulkan od 70 lat jest niespokojny. Ma okresy bardziej i mniej aktywne.

Energia się gromadzi

Magma cały czas jest uwięziona pod powierzchnią ziemi. Wcześniej uważano, że energia potrzebna do rozerwania pokrywy ziemskiej jest tracona przez wulkan w okresach spokojniejszych. Jednak według najnowszych modeli komputerowych nie jest to prawda. Energia przez cały czas się gromadzi, nie ulega rozproszeniu.

– Dzięki badaniu tego, jak pęka i przesuwa się ziemia w „Campi Flegrei” myślimy, że może zbliżać się etap krytyczny, gdzie kolejny bardziej aktywny okres zwiększy możliwość wybuchu – napisał w oświadczeniu główny autor badań Christopher Kilburn, dyrektor Centrum Zagrożeń w University College London. – Koniecznym jest, żeby władze były na to przygotowane – napisał.

Chociaż dokładny termin erupcji nie jest jeszcze możliwy do ustalenia, naukowcy napisali w czasopiśmie „Nature Communications”, że Pola Flegrejskie na pewno wykazują tendencję w kierunku wybuchu.

Poziom ziemi się podnosi

W dwóch ostatnich artykułach wykazano, że Pola Flegrejskie wykazują wzburzenie. W jednym z nich autorzy podkreślili, że powierzchnia ziemi podniosła się o 0,38 metra od 2005 roku. W innym podejrzewano, że krytyczny próg został osiągnięty. Co oznaczałoby, że kaldera wolno, ale zbliża się do wybuchu.

Trudno jest jednak wytłumaczyć, dlaczego powierzchnia ziemi się podnosi. Istnieją różne wytłumaczenia. Pod uwagę brane są: rozszerzanie się gazu, ruchy płynów i produkcja magmy. Wszystkie czynniki są na równi prawdopodobne, jednak to ostatnia opcja jest najbardziej niepokojąca. Jak na razie niczego nie można potwierdzić.

Poziom zniekształcenia terenu niewątpliwie jest jednak niepokojący. W przeszłości, w latach 1982-1984 ziemia podniosła się o 1,8 metra. Było to o 24 razy więcej, niż to, co obecnie zaobserwowano. Na szczęście nic strasznego się wtedy nie wydarzyło, co może świadczyć o tym, że mamy teraz do czynienia z fałszywym alarmem.

Niemniej jednak, niebezpieczeństwo związane z „Campi Flegrei” nie jest przesadzone. Kilburn powiedział portalowi IFLScience, że wzburzenie wulkanu od 1950 roku jest „pierwszą oznaką podniesienia kaldery od czterech wieków”, zaznaczył także, że ostatnio taką sytuację zaobserwowano w 1538 roku, gdy superwulkan wybuchł.

– Proszę zauważyć, mimo że erupcja nie jest gwarantowana – jest bardziej prawdopodobna niż podczas poprzednich okresów podniesienia – powiedział naukowiec.

Erupcja sprzed lat

Erupcja z 1538 roku była niewielka w porównaniu do wybuchu sprzed 40 tysięcy lat, który był najsilniejszy w ciągu ostatnich kilku milionów lat. Wtedy odłamki wulkaniczne osiągnęły od 100 do 500 kilometrów sześciennych objętości i dotarły nawet do Grenlandii.

– Są jeszcze obecnie mieszkańcy, którzy dwukrotnie byli przygotowani na ewentualny wybuch. Jednak do niego nie doszło. Więc to naturalne, że są sceptyczni – powiedział Kilburn. – Jednak nie to, że wtedy nie doszło do wybuchu, nie oznacza, że teraz tak się nie stanie – dodał.

Ta kaldera jest jedną z najbardziej niebezpiecznych na świecie. Na jej obszarze żyje milion osób, a w strefie wybuchu aż 6 milionów ludzi. Po powierzchnią ziemi znajduje się komora aktywnej magmy.

 

Źródło: iflscience.com, tvnmeteo

Polecane: