Fala powodziowa przerwała wał ochronny wokół elektrowni atomowej w Fort Calhoun w amerykańskim stanie Nebraska. Na teren siłowni wdarły się wody wezbranej rzeki Missouri. Operator elektrowni i władze zapewniają, że nie ma zagrożenia dla zakładu.

Jedyny reaktor w elektrowni został wyłączony już w kwietniu na rutynowe uzupełnienie paliwa. Już wtedy nie podjęto decyzji o jego ponownym rozruchu z powodu nadchodzącej powodzi. Od ponad miesiąca przygotowywano się na nadejście fali wody umacniając i podwyższając wał ochronny wokół elektrowni. Pomimo tego zabezpieczenie poddało się i w poniedziałek woda wdarła się na teren siłowni otaczając jej wszystkie budynki.

Według władz poziom wody musiałby podnieść się jeszcze o 2,4 metra, aby zagrozić kluczowym budynkom. Ma to być niemal niemożliwe, ponieważ obecna fala powodziowa osiągnęła już historycznie wysoki poziom.

Elektrownia była przygotowywana na oparcie się wodzie od ponad miesiąca. W ważnych budynkach zainstalowano dodatkowe drzwi wodoszczelne, obłożono je workami z piaskiem, zainstalowano specjalne kładki do przemieszczania się nad powierzchnią wody. Przywieziono też na miejsce liczne pompy i zapasowe generatory. W wypadku awarii wszystkich źródeł zasilania w elektrowni chłodzenie reaktora ma być prowadzone przy wykorzystaniu prądu z dwóch niezależnych linii zewnętrznych.

 

Źródło: tvn24.pl

 

Polecane: