W wigilijny wieczór nad częścią Niemiec pojawiła się świetlna smuga przypominająca ogromną kometę. Nie, Gwiazda Betlejemska to nie była, uważają eksperci. Ich zdaniem najbardziej prawdopodobny jest kosmiczny śmietnik.

Fascynujący spektakl rozegrał się około 17.30, w chwili, kiedy większość rodzin zasiadła przy wigilijnym stole. Nad dużym obszarem Niemiec pojawił się na niebie rozświetlony obiekt z szerokim, jasnym ogonem. Widoczny był na niebie dobre pół minuty, kolejne 20-30 sekund można było jeszcze zobaczyć rozwiewający się, świetlny ogon. Spektakularne zjawisko zaobserwowano też nad Holandią i Belgią.

Spadająca gwiazda, meteoryt, części rakiety?

W taki wieczór nieuniknione jest skojarzenie z Gwiazdą Betlejemską. Eksperci, niezgodni jeszcze co do tego, czym mogło być tajemnicze zjawisko, są jednak zgodni, że wytłumaczenie jest nader pragmatyczne.

Dyskusja, jaka rozgorzała natychmiast na forach internetowych mówi o kuriozum, wyglądającym „jakby kilka spadających gwiazd skupiło się w jednym miejscu”. Jedni mówią o „żółto-zielonkawym ogonie ze świecącymi czerwono punkcikami”, inni są przekonani, że obiekt był raz czerwony, raz niebieski, też biały, żółty albo pomarańczowy.

Wiarygodna obserwacja pochodzi też od pilota, który tuż przed lądowaniem we Frankfurcie nad Menem mógł obserwować fenomen. Jego zdaniem wyglądało to tak, jakby coś weszło w atmosferę ziemską i rozpadło się.

Części Sojuza najbardziej prawdopodobne.

Niemieckie Centrum Lotnictwa i Kosmonautyki (DLR) uważa, że najprawdopodobniej chodzi tu o ostatni stopień rakiety, wystrzelonej w środę z Bajkonuru Sojuza 3, który przetransportował załogę do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Dziewięć godzin po starcie ostatni ze stopni rakiety wynoszącej Sojuza w przestrzeń kosmiczną oddziela się i wraca na ziemię. Zdaniem ekspertów z DLR potwierdzenie tego możliwe będzie jednak dopiero w nadchodzący wtorek.

Niektórzy z badaczy są pewni, że chodzi o części Sojuza. I tak holenderski naukowiec Marco Langbroek napisał na swoim blogu, że wejście stopnia rakiety w atmosferę jest zgodne czasowo z obserwacją świetlnego fenomenu. Powołuje się na informacje agencji Unites States Strategic Command, która m.in. nadzoruje wszystkie wyprodukowane przez człowieka, a znajdujące się w atmosferze obiekty. Sprawdzić mogą tę informację tylko wtajemniczeni, dostęp do bazy danych jest bowiem zastrzeżony dla zarejestrowanych specjalistów.

Portal niemieckiej grupy wydawniczej WAZ na swoim portalu „derwesten.de”, cytuje z kolei rzecznika DLR, według którego mógł to być meteoryt: „Rocznie spada na ziemię do 200 ton kosmicznego materiału”.

Możliwe też jednak, że był to bolid, wyjątkowo jasny, jaśniejszy nawet od Wenus meteor. Wszyscy obserwatorzy są zgodni, że czymkolwiek był wigilijny obiekt, na pewno było to bardzo rzadkie zjawisko astronomiczne.

 

Źródło: dw-world.de