Ma niemal metr długości i wygląda niczym „obcy” z kiepskiego filmu grozy. Od setek lat było wiadomo, że istnieje, ale po raz pierwszy znaleziono żywy okaz, w dodatku gigantyczny. Oto Kuphus Polythalamia – krewny małży z rodziny świdrakowatych.


Niesamowite zwierzę znaleziono w jednej z płytkich lagun na Filipinach. Gatunek nie był wcześniej szczegółowo zbadany, chociaż samo jego istnienie nie było tajemnicą. Wielokrotnie znajdowano bowiem puste skorupy, w których żyje, kształtem i wielkością przypominające kij bejsbolowy.

– Chociaż ludzie wiedzieli, że te zwierzęta istnieją, nie mieli nawet najprostszej wiedzy na ich temat – mówi Dan Distel, jeden ze współautorów opracowania opublikowanego w amerykańskim naukowym czasopiśmie PNAS.

Zaskakujący wygląd

– Wygląd stworzenia był szokujący. Nie przypominało żadnej istniejącej małży. Jest czarne, bardziej muskularne i sztywne – mówi Distel.

Kuphus polythalamia jest najdłuższy ze wszystkich znanych małż. Mierzy około 90 cm. Stanowi jedyny opisany gatunek z rodzaju świdrakowatych, który żyje w błocie, a nie w drewnie. Wokół siebie tworzy skorupy, zrobione z węglanu wapnia, który wytrąca się z niego samego. Jego kolor naukowcy określili jako połyskujący czarny z różowymi elementami.

Struktura Kuphus polythalamia

Wygląd i budowa ciała Kuphus Polythamia

Zagadką pozostawało również, jak Kuphus był w stanie przetrwać. – Stworzenie o takim rozmiarze potrzebuje dużo substancji odżywczych. Inne świdrakowate żywią się drewnem i z pomocą bakterii, które się w nim znajdują, mogą się pożywić. Odkryty przez nas gatunek nie korzystał z tego typu pożywienia. Wiadomo również, że nie żywił się błotem – dodaje autor badań.

Dalsze badania wykazały, że Kuphus poprzez pobieranie siarkowodoru znajdującego się na jego skrzelach, może przetworzyć dwutlenek węgla w prosty posiłek.

Stworzenie w całości żyje pod powierzchnią błota, położony głową w dół. Ciało kończy się dwoma odnóżami. Służą one oddychaniu – woda przepływa przez jedno odnóże, płynie przez skrzela do drugiego, po czym zostaje wydalona.

– Myślimy, że spośród wszystkich żyjących biologów, to nasza grupa jest jedyną, jaka widziała żyjący okaz – mówi Distel. – Dla mnie jest to jak odnalezienie dinozaura, czegoś nowego, co znamy tylko ze skamieniałości – kończy.

Źródło: theguardian.com, pnas.org, tvnmeteo

Polecane: