Mieszkańcy Tromsø, największego miasta na północy Norwegii, nie mogli uwierzyć w to, co zobaczyli rankiem 31 grudnia. Na brzegu plaży leżało blisko 20 ton martwych śledzi.

Ilość martwych ryb oceniono na 10 do 20 ton. Na temat tego, skąd na plaży wzięła się tak wielka ilość śledzi, krążą różne teorie.

Według jednej z nich, przytaczanej przez portal Dagbladet, ryby najpierw znalazły się w środowisku niemalże pozbawionym tlenu, a potem popłynęły w miejsce tak napowietrzone, że doznały śmiertelnego szoku tlenowego.

Za rozwikłanie zagadki zabiorą się norwescy naukowcy.

To nie pierwszy raz

Do podobnego zdarzenia doszło w tej okolicy w latach 80-tych XX wieku. Natomiast na początku roku 2011 miliony martwych ryb zostały wyrzucone na wybrzeża m.in. Nowej Zelandii i Brazylii.

Źródło: PAP/EPA, dagbladet.no, tvnmeteo.pl

Polecane: