Nie tylko w krajach Ameryki Południowej zima pokazuje pazurki. Podobnie jest w Nowej Zelandii, gdzie największe od 16 lat śnieżyce i mrozy odcięły od świata wiele miejscowości. Ludzie masowo trafiają do szpitali ze złamanymi kończynami.

Nowa Zelandia znana jest z bardzo łagodnego klimatu. Nawet na obszarach górzystych zima nie jest aż tak surowa, jak w niejednym kraju środkowej i wschodniej Europy.

W tym roku jednak okazuje się ona być znacznie bardziej dotkliwa niż w ostatnich latach. Tak mroźno i śnieżnie nie było od 16 lat.

Bardzo niecodzienne krajobrazy pojawiły się w rejonie Christchurch i Akaroa, gdzie śnieg spadł nawet na plaże.

W związku z bardzo śliską nawierzchnią dróg mieszkańcom polecono pozostanie w domach do czasu aż pogoda wróci do normy.

Aby niepotrzebnie nie narażać ludzi na niebezpieczeństwo podróżowania w skrajnych warunkach, zamknięto szkoły i niektóre zakłady pracy.

Część dróg jest częściowo bądź też całkowicie nieprzejezdnych. Na pomoc wyruszyły wszystkie dostępne solarki i piaskarki, ale sytuacja jest trudna do opanowania z powodu dalszych opadów śniegu oraz zawiei i zamieci.

Pod naporem mokrego śniegu przerwanych zostało wiele linii energetycznych przez co tysiące gospodarstw domowych nie ma prądu.

W zniszczonym przez trzęsienie ziemi mieście Christchurch, wszyscy ci, którzy utracili swe domy, mogą liczyć na ciepłe schronienie, żywność i środki pierwszej potrzeby.

Jednak na czas niepogody zdecydowano się wstrzymać prace budowlane. To oznacza, że aura może opóźnić oddanie do użytku odbudowanych domostw.

Śnieg i porywisty wiatr wstrzymują normalną pracę lotnisk. Mniejsze porty lotnicze zostały zamknięte, a na tych większych pojawiają się poważne opóźnienia. Szpitale przyjęły już kilkaset osób ze złamanymi kończynami.

Podczas, gdy mieszkańcy nizin narzekają na biały puch, w górach panuje prawdziwe szaleństwo. Kurorty narciarskie dawno nie przeżywały takiego oblężenia. Amatorzy sportów zimowych mają wreszcie okazję się wyszaleć.

Nastroje jeszcze nie tak dawno nie były zbyt wesołe, ponieważ początek sezonu był bardzo się opóźnił ze względu na ciepły kres jesieni.

Jednak aura bardzo szybko się zmieniła i jest bardziej zimowo niż normalnie być powinno. Prognozy wskazują na systematyczne ocieplenie, a to oznacza, że białe krajobrazy zaczną znikać, chociaż w górach utrzymają się dłużej niż na nizinach.

 

Źródło: twojapogoda.pl