Kilka osób zginęło po tym, jak pojazd wjechał na ścieżkę rowerową na Manhattanie w Nowym Jorku. Są również ranni – poinformowała nowojorska policja. Zatrzymano jedną osobę. Zdarzenie traktowane jest jako atak terrorystyczny – podaje Reuters, powołując się na źródła rządowe.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że biały pickup wjechał na chodnik i ścieżkę rowerową w okolicach Chambers Street w Nowym Jorku. Następnie jechał dalej, według świadków z dużą prędkością, i taranował ludzi na swojej drodze.

Jak poinformowała policja, samochód uderzył później w inny pojazd i zatrzymał się. Wówczas kierowca wysiadł, trzymając „imitację broni palnej”. Został postrzelony przez funkcjonariuszy.

Powołując się na źródła rządowe, Reuters informuje, że zdarzenie jest traktowane jako atak terrorystyczny. Śledztwo prowadzi nowojorska policja i FBI.

O zajściu został poinformowany prezydent Donald Trump. Na miejsce udał się burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio

 

Ciała na ziemi

Liczba ofiar nie jest na razie znana. W mediach pojawiają się różne doniesienia, a policja nie wydała na razie oficjalnego komunikatu w tej sprawie. Według telewizji ABC News i CNN zginęło co najmniej 8 osób.

Jeden ze świadków relacjonował, że przed okoliczną szkołą widział leżące nieruchomo na ziemi ciała. Opowiadał także, że słyszał około 9-10 strzałów, nie potrafił jednak stwierdzić, skąd pochodziły.

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie mające pochodzić z miejsca zdarzenia. Widać na nim porozrzucane rowery i dwie leżące na ziemi osoby.

 

„Strzały, strzały!”

Portal telewizji BBC cytuje relację kobiety o imieniu Carina, która w momencie zdarzenia odbierała syna z pobliskiej szkoły.

– Widziałam dużo dymu i gdy doszłam do rogu (ulicy – red.) zobaczyłam ludzi upadających na ziemię. Później zobaczyłam tego człowieka – relacjonowała.

Jak opowiadała napastnik trzymał miał w ręku przedmiot przypominający broń. – Nie wiem, co to było, ale bez wątpienia celował z tego i działo się to dokładnie tam, tuż obok szkoły – wskazywała. Wtedy – mówiła – wszyscy wokół zaczęli krzyczeć „strzały, strzały!” i uciekać. Kobieta wraz z dzieckiem również uciekła i schroniła się w pobliskiej kawiarni.