Ceres jest karłowatą planetą o średnicy 950 kilometrów, a tym samym jest ona największym obiektem pasa planetoid między Marsem, a Jowiszem. Od dawna naukowcy mieli nadzieję, znajdzie się na niej woda, a teraz mamy w końcu potwierdzenie – jest ona wyrzucana w przestrzeń przez wulkany na jej powierzchni.

Korzystając z należącego do ESA Kosmicznego Obserwatorium Herschela astronomowie dostrzegli ślady pary w dwóch regionach tej planety karłowatej, która najprawdopodobniej wyrzucana jest przez lodowe wulkany, lecz istnieje także możliwość, że bezpośrednio w procesie sublimacji przekształca się w nią powierzchniowy lód (taki proces zachodzi zazwyczaj na kometach).

Wyrzucona z powierzchni dużej planetoidy para wodna została pogrzana nieco przez emitowane przez powierzchnię Ceres ciepło co wykryły spektrometry na teleskopie kosmicznym. A ilość tej wody nie jest wcale mała – obliczenia wskazują, że Ceres wyrzuca z siebie około 6 kilogramów pary na sekundę.

Jest to pierwszy bezpośredni dowód na istnienie wody w pasie planetoid (ponad 20 lat temu wykryto ją pośrednio w formie wodorotlenków, jednak nie udało się tego potwierdzić), a odkrycie to stawia w nowym świetle hipotezy dotyczące tego jak Ceres powstała. Wspiera to bowiem teorie, według których ta planeta karłowata sporo podróżowała po młodym Układzie Słonecznym zanim jej orbita się ustabilizowała.

Lepiej poznać Ceres pozwoli nam sonda Dawn, która ma wejść na orbitę tej karłowatej planety na początku przyszłego roku. Niedawno przeleciała ona obok innego dużego obiektu z pasa planetoidy – (4) Westa – który jest bardzo odmienny od Ceres. Jego powierzchnia jest bardzo gorąca, a odkryty właśnie proces „parowania” Ceres może wyjaśniać tę różnicę – jest to bowiem bardzo wydajna metoda na utratę ciepła.

Źródło: NASA, geekweek.pl

Polecane: