Pół tysiąca pasażerów airbusa lądującego w Londynie może mówić o sporym szczęściu. Podczas lądowania na Heathrow, w czasie nocnej burzy, w samolot uderzył piorun. Wyglądało to bardzo groźnie, ale nikomu nic się nie stało. Samolot wylądował bezpiecznie.

Potężny piorun uderzył w dach kabiny pilotów, tuż za ich głowami. Potężny ładunek elektryczny przebiegł przez obudowę samolotu, a potem uderzył w ziemię.

Kilka minut później rejsowa maszyna Fly Emirates z Dubaju bezpiecznie wylądowała. Nikomu z jej 500 pasażerów, ani załodze nic się nie stało. Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło podczas burzy nad Londynem w jedną z kwietniowych nocy.

Samolot jak elektroprzewodnik

David Learmount, wydawca portalu Flightglobal, nie jest wcale zdziwiony, że Airbusowi A380, największemu samolotowi pasażerskiemu świata, piorun nie zrobił żadnej krzywdy.

„Samoloty otrzymują uderzenia piorunami średnio kilka razy w roku. Działają jak przewodnik elektryczny. Takie potężne uderzenia piorunów jak to, mogą wyglądać bardzo dramatycznie, ale nie mają żadnego wpływu na samolot” – powiedział Learmount, przypominając, że producenci samolotów tak je konstruują, żeby maszyna przetrwała uderzenie pioruna, ludziom w środku nic się nie stało, a potężny ładunek elektryczny przeszedł dalej.

Źródło: tvn24.pl //gak/k

Polecane: