Fotografowi pasjonującemu się wulkanami, udało się sfilmować błyskawice podczas erupcji Krakatau, jednego z najbardziej śmiercionośnych wulkanów na świecie, który odebrał życie dziesiątkom tysięcy osób.

Błyskawice podczas erupcji wulkanu Krakatau na Indonezji. Fot. YouTube / Photovolcanica.

Nie ustaje aktywność wulkanu Anak Krakatau na Indonezji. Od tygodni wulkan raz po raz wybucha emitując słupy popiołów i fontanny rozżarzonej do czerwoności lawy. Podczas jego kolejnej erupcji fotografowi udało się uwiecznić i sfilmować coś niezwykłego.

Wydobywający się z krateru popiół kilkukrotnie przecięły okazałe błyskawice. Jak się okazuje, to zjawisko wciąż spędza sen z powiek naukowcom. Po raz pierwszy w pełnej okazałości, z wyjątkowymi szczegółami, udało się je sfilmować i sfotografować w 2015 roku podczas erupcji wulkanu Calbuco w Chile.

Podczas erupcji wulkanicznej w powietrze na wysokość nawet kilkunastu kilometrów uwalniane są gazy i popioły. Są one na tyle gorące, że w kontakcie z chłodnym powietrzem formują się chmury burzowe nazywane Flamagenitus, a wcześniej Pirocumulus.

Wewnątrz nich dochodzi do bardzo gwałtownych procesów. Drobinki popiołów zderzają się ze sobą powodując powstawanie ładunków elektrycznych, podobnie jak z gradzinami. Ostatecznie w takiej gęstej chmurze popiołów i gazów dostrzec można błyskawice i towarzyszące im grzmoty.

Choć próbowano je opisać już dawno temu, to jednak dotychczas nie udało się wyjaśnić w pełni, skąd się biorą. Aby poczynić krok w kierunku rozwiązania ich zagadki, naukowcy z Alaskańskiego Obserwatorium Wulkanologicznego rozmieścili wokół aktywnego wulkanu Bogoslof szereg mikrofonów.

Ich zadaniem było zarejestrowanie odgłosu grzmotów. Wulkan wybuchał niemal nieustannie przez większą część ubiegłego roku. Wreszcie 8 marca i 10 czerwca naukowcom udało się to, co sobie założyli. Dźwięk błyskawic skorelowano ze zdjęciami satelitarnymi pokazującymi moment występowania piorunów oraz danymi z systemu detekcji wyładowań atmosferycznych.

Powyżej możecie posłuchać tego niecodziennego zjawiska. Nagranie miało 20 minut, jednak naukowcy znacznie je przyspieszyli. Biorąc pod uwagę fakt, że im większa jest erupcja, to tym częściej biją pioruny, naukowcy będą w przyszłości w stanie za pomocą mikrofonów z większą precyzją przewidywać wielkość erupcji wulkanicznych.

 

Dziecko śmiercionośnego wulkanu

Anak Krakatau (Dziecko Krakatau) jest pozostałością po wcześniejszym wulkanie Krakatau, który w nocy z 26 na 27 sierpnia 1883 roku eksplodował z niewiarygodną siłą, a z jego wnętrza w niebo wzbiły się niespotykane ilości popiołu, ogarniające z czasem niemal całą planetę, a zwłaszcza tereny dalekiej północy. Były to dziesiątki kilometrów sześciennych pyłu, którego opadanie trwało przez następne 10 lat.

Gwałtowna erupcja, która była słyszana tysiące kilometrów od Indonezji, nawet w samym sercu Australii. Szacuje się, że w promieniu nawet 150 kilometrów od krateru wulkanicznego ryk erupcji osiągał 180 decybeli, czyli mógł uszkodzić ludzki słuch.


Lawiny materiału wulkanicznego, staczające się po stokach góry do morza, wyzwoliły tsunami wysokie na 40 metrów, a więc wyższe od 10-piętrowego wieżowca. Fala obeszła połowę globu i czyniła szkody od wybrzeża do wybrzeża.

Największe okazały się one oczywiście w Indonezji, gdzie ściana wody zmyła wiele wysp. Nie wiemy, ile dokładnie osób mogło zginąć, ale szacuje się, że nawet ponad 40 tysięcy. Do bilansu należy doliczyć jeszcze ofiary zmian klimatycznych, ponieważ popioły spowodowały ochłodzenie na Ziemi, skutkujące nieurodzajem i zabójczymi klęskami głodu.

Niebo codziennie całymi miesiącami przy zachodzie Słońca, zarówno w Azji, jak i w Europie i Ameryce, przybierało apokaliptyczny kolor głębokiej czerwieni. Całkiem prawdopodobne, że krwiste barwy na słynnym obrazie „Krzyk” norweskiego malarza Edwarda Muncha, były tego dowodem.

Obraz „Krzyk” pędzla Edwarda Muncha. Fot. Edward Munch / ibiblio.org

Skutki erupcji były odczuwane nawet na kilka lat przed nadejściem dwudziestego wieku, czyli w czasie, gdy większość Europy pogrążona była w skrajnej nędzy, a ludzie wraz z kończącym się stuleciem oczekiwali czasów ostatecznych.

Czy w przyszłości czeka nas powtórka z 1883 roku? Należy się tego prędzej czy później spodziewać, ponieważ aktywność Anak Krakatau nie ustanie, a komora magmowa będzie stale się wypełniać materiałem, który może nam zgotować prawdziwy kataklizm, o wiele większy niż pod koniec dziewiętnastego wieku, gdy zaludnienie Indonezji było wielokrotnie mniejsze niż dziś.

Dodajmy, że Krakatau położony jest w Cieśninie Sundajskiej, która oddziela dwie największe i najbardziej zaludnione wyspy Indonezji, Sumatrę i Jawę. Co więcej, w odległości zaledwie 145 kilometrów od wulkanu znajduje się Dżakarta, stolica Indonezji, która zamieszkiwana jest przez 30 milionów ludzi i znajduje się na 6. miejscu rankingu najgęściej zaludnionych metropolii świata.

 

Wzrosła aktywność wulkanu Etna we Włoszech

 

 

 

 

Źródło: TwojaPogoda / USGS / Photovolcanica