Dwie planetoidy minęły Ziemię w ciągu ostatnich dwóch dni. Jedną z nich, 2012 XE54, astronomowie odkryli dopiero kilkadziesiąt godzin przed przelotem.

Dziś Ziemię minęła 4179 Toutatis. To mała planetoida z grupy Apollo, a więc z grupy planetoid krążących po orbitach przecinających nie tylko orbitę Ziemi, ale także Wenus, a czasami nawet Merkurego. Raz na cztery lata zdarza się jej zawitać w okolicę Ziemi, dzięki czemu naukowcy mogli ją dobrze zbadać.

Okazało się na przykład, że ciało niebieskie ma nieregularny kształt i wymiary 4,5 x 2,4 x 1,9 km. Wiadomo też, że przez najbliższych 500-600 lat na pewno nie dojdzie do zderzenia 4179 Toutatis z Ziemią. Po upływie tego czasu i tak bardziej prawdopodobne niż kolizja z Niebieską Planetą będzie wyrzucenie planetoidy poza Układ Słoneczny.

Tak blisko dopiero w 2069

Tym razem kosmiczna skała o godz. 7.40 czasu polskiego znalazła się w odległości około 7 mln km od Ziemi. To dystans 18 razy większy niż ten pomiędzy naszą planetą a Księżycem. Naukowcy podkreślają, że tegoroczny przelot to ostatnia szansa na dokładne przyjrzenie się planetoidzie w ciągu najbliższych 50 lat. Choć Toutatis minie Ziemię w 2016 roku, zrobi to w odległości aż 37 mln km. Do następnego bliskiego przelotu ma dojść dopiero w 2069 roku.

Odkryta kilkadziesiąt godzin przed

We wtorek w sąsiedztwie Ziemi przeleciała z kolei 28-metrowa planetoida 2012 XE54. Od Niebieskiej Planety dzieliło ją zaledwie 225 tys. km, co stanowi 0,59 dystansu Ziemia-Księżyc. Do takiego zbliżenia doszło o godz. 11.10 czasu polskiego.

Fakt, że do odkrycia kosmicznej skały doszło zaledwie kilkadziesiąt godzin przed jej przelotem, wzbudza pośród internautów wiele kontrowersji. Część z nich jest zdania, że takie niespodzianki świadczą o tym, że nie jesteśmy bezpieczni w kosmosie.

Źródło: PAP, msnbc.msn.com, tm

Polecane: