Czterdzieści lat temu, na przełomie sierpnia i września z Ziemi wystartowały sondy Voyager 2 (20 sierpnia) i Voyager 1 (5 września). Mało kto wie, jak mało brakowało, żeby te wyjątkowo udane misje zakończyły się fiaskiem.

Voyager 2 obecnie znajduje się w odległości 115.3 j.a. (jednostek astronomicznych; 1 j.a. to średnia odległość Ziemi od Słońca), czyli dokładnie 16 godzin świetlnych od Ziemi ((149.6 mln * 115.3)/299800 (sekund)), w obszarze płaszcza Układu Słonecznego. Natomiast Voyager 1 – najdalszy obiekt zbudowany kiedykolwiek przez ludzkość – przekroczył już heliopauzę i znajduje się w odległości niemal 140 j.a. (19 godzin i 26 minut świetlnych od Ziemi).

Chociaż na pokładzie obu sond większość urządzeń została już wyłączona, mimo upływu 40 lat wciąż działa część systemów pomiarowych i analitycznych i obie sondy niestrudzenie przesyłają dane po dziś dzień. Nie poszło by nam tak dobrze, gdyby nie zwykła, kuchenna folia aluminiowa.

Dwa miesiące przed startem, który ze względu na niezwykle korzystny układ planet nie mógł być przesunięty w czasie, zespół pracujący nad misją Voyagerów otrzymał wyniki najnowszych badań poziomu promieniowania i pola magnetycznego w pobliżu Jowisza. Okazało się, że poważnie przekraczają one wartości, które przyjmowano dotychczas i z myślą o których zaprojektowano obie sondy, dla których ta planeta była jednym z kluczowych punktów w planie misji – zarówno ze względu na badania, jak i wykorzystanie tak zwanej asysty grawitacyjnej do zwiększenia prędkości. Przy tego typu projektach dwa miesiące to niemal ostatnie minuty, obie sondy były już praktycznie gotowe, na przeprojektowywanie ich w celu dodania lepszego ekranowania, które uchroniłoby czułe przyrządy pokładowe od magnetosfery Jowisza nie było już czasu.

Rozwiązaniem okazała się właśnie aluminiowa folia kuchenna. Taka sama, z jakiej dziś korzystamy przygotowując np. pyszne wypieki, czy zawijając w nią kanapki. Naukowcy z NASA użyli jej do owinięcia okablowania oraz krytycznych elementów, potencjalnie najbardziej narażonych na uszkodzenie w wyniku oddziaływania magnetosfery gazowego giganta. Ten prosty pomysł okazał się niezwykle skuteczny. Voyagery poradziły sobie nie tylko z Jowiszem, ale i Saturnem. Voyager 2 odwiedził jeszcze Urana i Neptuna. Sondy będą w kontakcie z naszą planetą najprawdopodobniej co najmniej do 2020 roku. Dalszy los obu Voyagerów jest zależny od tego ile energii pozostanie w radioizotopowych generatorach termoelektrycznych dostarczających zasilania do ich instrumentów pokładowych.

Źródło: NASA, chip

Polecane: