Polscy astronomowie z Uniwersytetu Warszawskiego odkryli dzięki zjawisku mikrosoczewkowania grawitacyjnego dwie niezwykłe planety w naszej Galaktyce. Obiekty różnią się od znanych nam planet, ponieważ nie krążą wokół żadnej gwiazdy. Zamiast tego „dryfują bez celu” przez zimną, martwą pustkę przestrzeni kosmicznej.

O odkryciu poinformowano w artykule naukowym opublikowanym 1 listopada. Głównym jego autorem jest Przemysław Mróz, doktorant z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego. Wykorzystane w publikacji dane zostały zebrane w ramach przeglądu nieba OGLE, który jest kierowany przez astronomów z Obserwatorium Astronomicznego UW.

„Zwykłe” planety można zauważyć na przykład w momencie, kiedy przechodzą na tle swojej macierzystej gwiazdy. Ponieważ swobodne planety nie mają swoich gwiazd trudniej je dostrzec.

Aby móc je zobaczyć, Mróz ze swoim zespołem wykorzystał zjawisko mikrosoczewkowania grawitacyjnego. Wynika ono z ogólnej teorii względności. Albert Einstein twierdził, że światło może być ugięte przez grawitację masywnych obiektów.

Żeby wyjaśnić to zjawisko, trzeba wyobrazić sobie, że obserwator na Ziemi patrzy w kierunku odległej gwiazdy, którą nazywa się źródłem. W momencie, kiedy między obserwatorem a źródłem znajdzie się trzeci obiekt (nazywany soczewką), wtedy grawitacja soczewki może ugiąć światło pochodzące od źródła. Czym jednak może być ta soczewka? Może to być gwiazda, czarna dziura albo właśnie samotna, swobodna planeta.

Naukowcy badający jasność źródła mogą zauważyć jego krótkotrwałe pojaśnienie. Oznaczone jest „skokiem” na wykresie:

Przykładowa krzywa zmian blasku zjawiska mikrosoczewkowania grawitacyjnego (OGLE-2005-BLG-006) wraz z dopasowanym modelem

Jak podkreślał podczas wykładu TEDx Przemysław Mróz, żeby to zjawisko zaszło, obserwator, soczewka i źródło muszą być ułożone niemal na jednej linii, a odległość między źródłem i soczewką musi być bardzo mała. Tak mała, jak odcisk buta pozostawiony przez astronautę na Księżycu. To zdarza się na tyle rzadko, że szansa na obserwację jest naprawdę niewielka.

Naukowcy się jednak nie poddają. Uniwersytet Warszawski posiada w Chile teleskop, który każdej nocy kierowany jest na centrum Drogi Mlecznej. Fotografuje on ciągle te same obszary, a astronomowie je porównują i szukają obiektów, które właśnie zmieniły jasność.

Wyniki badań opublikowanych na początku listopada dotyczą dwóch zdarzeń mikrosoczewkowych: OGLE-2017-BLG-0560 i OGLE-2012-BLG-1323. Po przeanalizowaniu ich obserwacji, zespół doszedł do wniosku, że wywołały je najprawdopodobniej samotne planety.

 

Raczej niezamieszkane

Astronomowie nie wykluczają szansy na pojawienie się obcych form życia na nowo odkrytych planetach. Twierdzą jednak, że z powodu braku światła i ciepła pochodzącego z pobliskiej gwiazdy, szanse na to są znikome.

Zasugerowali, że w Drodze Mlecznej jest więcej podobnych planet, które dryfują samotnie w przestrzeni. Każde takie badanie przybliża nas coraz bardziej do poznania, a w przyszłości również eksplorowania naszej Galaktyki.

 

 

 

 

Źródło: sciencealert.com, NASA, arxiv.org, TEDx, tvnmeteo