Dwa lata temu wykryto ją u pacjenta, który wrócił z Afryki. – Dziś mamy w Poznaniu setki nosicieli groźnej dla życia bakterii, odpornej na wszystkie dostępne antybiotyki. Równie szybko patogen rozprzestrzenia się w Warszawie.

Badania nad nową bakterią NDM odporną na prawie wszystkie antybiotyki prowadzone były już w sierpniu 2010 r., m.in. w Belgii - w laboratorium uniwersyteckim w Antwerpii (JORGE DIRKX AFP EAST NEWS)

Badania nad nową bakterią NDM odporną na prawie wszystkie antybiotyki prowadzone były już w sierpniu 2010 r., m.in. w Belgii – w laboratorium uniwersyteckim w Antwerpii (JORGE DIRKX AFP EAST NEWS)

Klebsiella pneumoniae NDM – zwana też superbakterią lub potocznie „New Delhi” – spędza sen z oczu epidemiologom na całym świecie. Jest oporna na wszystkie antybiotyki, wszędobylska, łatwo się przenosi z człowieka na człowieka i może przekazywać geny oporności innym bakteriom, w tym powszechnie występującej Escherichia coli . Jest nieobliczalna.

Po raz pierwszy została wykryta sześć lat temu przez brytyjskich naukowców z uniwersytetu w Cardiff – u Szweda, który leczył się w szpitalu w New Delhi. W sierpniu 2010 r. szczep zidentyfikowano już u 37 innych osób, które w ramach „turystyki medycznej” leczyły się chirurgicznie w Indiach, Pakistanie i Bangladeszu. Od kilku lat Klebsiella pneumoniae NDM rozprzestrzenia się w wielu krajach, wywołując śmiertelne zakażenia. W poznańskich szpitalach pojawiła się pod koniec 2012 r. Wykryto ją u pacjenta uniwersyteckiego szpitala im. Święcickiego przy ul. Przybyszewskiego. Zanim klinika wszczęła procedury przeciwzakaźne, patogen zdążył się przenieść na innych chorych z tego samego oddziału.

Krajowy Ośrodek Referencyjny ds. Lekowrażliwości Drobnoustrojów podaje, że do tej pory w Poznaniu wykryto siedem ognisk epidemicznych w trzech szpitalach (przy ul. Lutyckiej, Przybyszewskiego i w HCP), a także sporadyczne zakażenia w kilku innych lecznicach. Szczep potwierdzono w sumie u 140 pacjentów. Ale nosicieli może być już co najmniej drugie tyle. Superbakteria zaczęła się rozprzestrzeniać także poza lecznicami. – Dowodem na to są osoby, które nigdy nie były w szpitalach, a stwierdzono u ich nosicielstwo lub zakażenie – mówi dr Tomasz Ozorowski, poznański mikrobiolog, ekspert Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków.

– W 2013 r. chorzy z warszawskich i poznańskich szpitali zakażali się nawzajem, wędrując między oddziałami. Bo w lecznicach nie zastosowano wzmożonej kontroli zakażeń szpitalnych – opowiada prof. Waleria Hryniewicz z Narodowego Instytutu Leków, krajowy konsultant w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej. Na Mazowszu potwierdzono do dziś 109 przypadków nosicielstwa i zakażeń.

Walka z patogenem jest bardzo trudna. Bakteria żyje w przewodzie pokarmowym i na ludzkiej skórze. Nie daje żadnych chorobowych objawów. Staje się groźna, kiedy przedostanie się – np. w czasie zabiegu chirurgicznego lub przez cewnik czy wenflon – do krwi, dróg moczowych czy dróg oddechowych. Wtedy może wywołać np. sepsę, czyli zakażenie krwi, zapalenie płuc czy pęcherza moczowego.

– Są trzy możliwe scenariusze: albo organizm sam pokona patogen, albo zakażenie przybierze postać przewlekłą, albo dojdzie do zgonu pacjenta. W przypadku zakażenia krwi umiera nawet co drugi chory – mówi dr Tomasz Ozorowski.

Do tej pory bakteria nie była bezpośrednią przyczyną śmierci pacjentów poznańskich szpitali. Pewnie dlatego, że ogniska epidemiczne udało się opanować na etapie nosicielstwa, a nie śmiertelnych zakażeń. Nie oznacza to jednak, że możemy spać spokojnie. Jak na razie drobnoustrój wykorzystuje skutecznie wszystkie słabe strony polskiej służby zdrowia. – Choćby tę, że mamy skrajnie niską – na tle innych krajów UE – liczbę jednoosobowych sal umożliwiających izolację nosicieli i zakażonych. W Polsce jest ich mniej niż 5 proc., dla porównania we Francji – 30 proc. – mówi dr Ozorowski.

Nie znamy też dziś skali zagrożenia.

Zgodnie z przepisami polskie szpitale nie muszą zgłaszać każdego stwierdzonego przypadku bakterii NDM do Sanepidu. Wczoraj Ministerstwo Zdrowia zapewniało nas, że w związku z rozprzestrzenianiem się patogenów główny inspektor sanitarny we współpracy z krajowym konsultantem w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej pracują nad nową listą tzw. czynników alarmowych, czyli niebezpiecznych drobnoustrojów, które trzeba zgłaszać.

Do walki z superpatogenem poznański sanepid powołał już specjalny zespół ekspertów. Jednym z zadań jest przebadanie starszych i schorowanych pensjonariuszy domów pomocy społecznej (wyznaczono już trzy domy pomocy społecznej, do których najczęściej kierowani są pacjenci po leczeniu szpitalnym). W Wielkopolsce powstanie też pierwsza w kraju baza danych nosicieli i zakażonych superbakterią NDM. – Musimy zacząć działać natychmiast, jeśli nie chcemy być drugimi Indiami czy Pakistanem, gdzie liczba nosicieli „New Delhi” może wynosić już 20 proc. całej populacji – mówią epidemiolodzy. – Walka z rozprzestrzenianiem się patogenu udała się dotąd np. Izraelowi.

Z powodu niemożliwych do opanowania infekcji bakteryjnych co roku umiera w Unii Europejskiej ponad 25 tys. osób. – Tak źle z lekoopornością jeszcze nie było – ostrzega Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Powód jest prosty – nadużywamy antybiotyków i stosujemy je niezgodnie z zaleceniami.

Źródło: Wyborcza.pl

Polecane: