We wtorek rano sołtys Nowej Wsi Wielkiej (Dolny Śląsk) na swojej łące znalazł bardzo niecodzienny przedmiot. Był roztrzaskany na kilka kawałków, ale jego kształt dość dobrze się zachował. Ni to rakieta, ni to skrzydło. W środku jakiś napis po czesku. Zagadka wkrótce została rozwikłana przez śledczych.

Co robi przykładny obywatel w takiej sytuacji? Oczywiście dzwoni na policję. Na miejsce przyjechał patrol. Funkcjonariusze popatrzyli, ocenili i zabrali znalezisko.

– Były to fragmenty przypominające samolotowy zbiornik paliwa. Zabezpieczyliśmy te przedmioty i dążyliśmy do ustalenia ich właściciela oraz pochodzenia – skąd te przedmioty wzięły się na łące – mówi Kordian Mazuryk, rzecznik policji w Jaworze.

Niekontrolowany zrzut

O przedmiocie poinformowany został Urząd Lotnictwa Cywilnego, a także Polska Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Dochodzenie nie trwało długo, bo już kilka dni później Mazuryk dostał informację zwrotną czym dokładnie jest tajemnicze znalezisko.

– Przedmiot pochodzi z samolotu wojskowego, który brał udział w pokazie lotniczym na poznańskiej Ławicy i wracał do Czech. Był to samolot czeskich sił zbrojnych MiG-15, który miał awarię układu elektrycznego i zgubił dwa podwieszane zbiorniki paliwa – przekazuje rzecznik z Jawora.

Usterkę tę zgłosił sam pilot już po bezpiecznym lądowaniu na terenie Czech. Zbiorniki były puste w momencie kiedy odpadły. Samolot zdążył spalić znajdujące się w nich paliwo.

Zbiornik paliwa spadł na łąkę sołtysa Nowej Wsi Wielkiej

Gdzie jest drugi?

Nikomu nic się nie stało, ale jak zaznacza policjant – zagrożenie istniało, gdyż pilot nie wiedział w którym momencie zgubił zbiorniki.

Nadal zagadką pozostaje, gdzie jest drugi zbiornik. Jaworska policja podejrzewa, że może znajdować się na terenie ich powiatu. Gdyby ktoś go odnalazł, proszony jest o kontakt z najbliższym komisariatem.

 

 

 

Źródło: TVN Wrocław