Polscy naukowcy odkryli cząsteczki, których pomiar pozwoli na szybką i wiarygodną diagnozę stwardnienia rozsianego (SM). Odkrycie daje też nadzieję na opracowanie w przyszłości nowatorskich terapii tej choroby.

Co druga osoba na wózku inwalidzkim to chory na SM, jak w skrócie – od łacińskiej nazwy Sclerosis multiplex – zwie się popularnie tę chorobę. W Polsce choruje około 50 tys. osób, a na świecie blisko 2,5 mln.

SM rozwija się, gdy komórki odpornościowe chorego niszczą otaczającą komórki nerwowe osłonkę mielinową. Gdy jej zabraknie, drastycznie spada szybkość przewodzenia sygnałów w mózgu i rdzeniu kręgowym. Z czasem uszkodzone komórki nerwowe degenerują się i w ogóle przestają pełnić swoje funkcje. U chorych może się to objawiać niedowładem kończyn, zaburzeniami wzroku, słuchu, pamięci, utrudnieniami w mówieniu, koncentracji i innych procesów myślenia.

 

Leki spowalniają SM, ale nie naprawiają zniszczeń

Przez długi czas chorzy na stwardnienie rozsiane nie mieli dostępu do żadnych leków. Pierwszy został dopuszczony do użytku dopiero w 1993 r. Spowalniał on bądź hamował postęp choroby u 30 proc. pacjentów.

Obecnie leków do wyboru jest znacznie więcej. Wiele z nich ma wyraźnie wyższą skuteczność, choć często może powodować poważne skutki uboczne. Żaden jednak nie cofa zniszczeń w układzie nerwowym. Prace nad takimi lekami dopiero trwają i jeszcze nie ma pewności, jaki efekt ostatecznie przyniosą.

Naukowcy wciąż więc poszukują nowych pomysłów na terapię. Próbują też opracować nowe metody diagnostyki SM. W tej chorobie bardzo ważne jest bowiem wczesne rozpoznanie. Im szybciej rozpocznie się terapię, tym większe szanse na długie utrzymanie sprawności pacjenta.

Obecna diagnostyka jest długotrwała i skomplikowana. – Najważniejszy jest wynik rezonansu magnetycznego. Niestety, inne patologie mogą niekiedy dawać podobne zmiany w tym badaniu. Cały czas szuka się więc czegoś, co pozwoli zdiagnozować SM szybko i wiarygodnie, najlepiej poprzez badanie krwi – mówi prof. Krzysztof Selmaj z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, neurolog, laureat “polskiego nobla”, najważniejszej polskiej nagrody naukowej przyznawanej przez Fundację na rzecz Nauki Polskiej.

Łowienie w morzu danych SM

Aby znaleźć dobre metody diagnostyczne SM i lepiej zrozumieć tę chorobę, prof. Krzysztof Selmaj i jego współpracownicy zainteresowali się jej podłożem molekularnym. – Dziś na poziomie molekularnym tworzy się postęp w medycynie – podkreśla prof. Selmaj.

Polscy naukowcy zajęli się grupą cząsteczek zwanych mikroRNA. Ich odkrycie w 1993 r. było ogromnym zaskoczeniem dla świata nauki. Nie pasowały do przyjętego schematu działania maszynerii komórki. Według ówczesnego paradygmatu informacje z DNA były przepisywane na cząsteczkę RNA, która jest wzorem do budowy konkretnego białka.

Tymczasem badanie ludzkiego DNA ujawniło, że ledwie 1,5 proc. jego zawartości koduje białka. W pozostałych 98,5 proc. DNA, jak się potem okazało, jest zapisana informacja o budowie innych cząsteczek, m.in. różnych typów mikroRNA.

Jeśli te małe cząsteczki przyczepią się do dużej cząsteczki RNA, to blokują proces tworzenia białka na jej podstawie. „Ekspresja przynajmniej połowy  wszystkich ludzkich genów może podlegać regulacji przez cząsteczki miRNA” – piszą autorzy „Biologii Campbella”. I dodają, że to odkrycie zmusiło biologów do zmiany w sposobie myślenia. „To tak jakby wyłączne skupienie naszej uwagi na osobie sławnej gwiazdy rocka nie pozwalało nam dostrzegać wielu muzyków dalszego planu i autorów tekstu pracujących poza sceną”. A przecież bez nich gwiazda rocka nie miałaby co ani jak zaśpiewać. Podobnie bez mikroRNA nie działałaby poprawnie główna maszyneria komórki.

Prof. Selmaj i jego współpracownicy z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi oraz Uniwersytetu Łódzkiego pobrali krew od 101 chorych na SM i 51 osób zdrowych.

– Szukaliśmy cząsteczek mikroRNA w pęcherzykach zwanych eksosomami. Te pęcherzyki pozwalają na przenoszenie informacji z jednej komórki do drugiej – wyjaśnia doc. Marcin Mycko, współlider projektu. – Nowoczesne technologie pozwoliły nam zbadać dosłownie wszystkie znajdujące się tam sekwencje RNA. Uniknęliśmy dzięki temu wstępnych założeń, które wpływają na ostateczny wynik, choć w zamian uzyskaliśmy miliony danych, z których musieliśmy wyłowić te najbardziej związane z SM.

Może się uda zablokować chorobę

Czasochłonna analiza tego morza informacji dała jednak rezultat. W pracy opublikowanej właśnie w opiniotwórczym amerykańskim medycznym czasopiśmie “Annals of Neurology” naukowcy donoszą, że u osób z SM cztery rodzaje mikroRNA występowały w znacznie mniejszych ilościach niż u ludzi zdrowych.

Poza tym mniej tych cząsteczek znajdowało się także we krwi pacjentów, u których miało miejsce pogorszenie się (czyli rzut) choroby w porównaniu z chorymi w okresie polepszenia (remisji).

– Obniżony poziom tych cząsteczek mikroRNA we krwi chorych oznacza, że została u nich odblokowana synteza niektórych białek, związanych z procesem chorobowym SM. Co więcej, wiadomo już, o które białka może tu chodzić. W ten sposób może dochodzić do uruchomienia procesu, który prowadzi do rozwoju SM – mówi prof. Selmaj. – Ponieważ zmiany te zaobserwowaliśmy w pęcherzykach, które przenoszą informację między komórkami, świadczy to o istnieniu zaburzenia w komunikacji międzykomórkowej w tej chorobie.

Trzy spośród namierzonych przez polskich naukowców typów mikroRNA już wcześniej były wiązane z procesami autoimmunologicznymi, tj. gdy układ odpornościowy atakuje własne ciało. Na jedno z tych mikroRNA wpływ mają leki stosowane obecnie w leczeniu stwardnienia rozsianego. Jedna z cząsteczek miRNA została wcześniej odkryta przez prof. Selmaja i doc. Mycko w badaniach nad modelem zwierzęcym SM. To potwierdza, że opisane typy mikroRNA rzeczywiście są powiązane z SM.

Zmierzenie ich zawartości we krwi może więc stać się tak długo poszukiwanym, szybkim, łatwym i wiarygodnym testem na stwardnienie rozsiane

– Nasze odkrycie potencjalnie może mieć także znaczenie w leczeniu SM – dodaje prof. Selmaj. – Blokowanie lub pobudzanie mikroRNA próbuje wykorzystać się w terapii wielu chorób, m.in. nowotworowych. W badaniach są już leki, które działają na te cząsteczki. Kto wie, czy w przyszłości w tę stronę nie pójdzie też terapia SM.

Źródło: wyborcza.pl

Polecane: