Historia klimatu w Polsce jest znacznie bardziej skomplikowana, niż większości z nas mogłoby się wydawać. Bywały wieloletnie okresy ciepłe i zimne, co wpływało na minimalne temperatury notowane przede wszystkim zimą. Zdarzały się w naszym kraju także dosłownie syberyjskie mrozy, wcale nie tak dawno. Jakie są zatem rekordy zimna w Polsce? 

Kroniki, prowadzone głównie na Śląsku, sugerują, że w późnym średniowieczu zdarzały się na terenie naszego kraju tak trzaskające mrozy, że pękały drzewa. Oznacza to, że temperatura prawdopodobnie była niższa niż minus 50 stopni. Biorąc pod uwagę fakt, że ludzie nie dysponowali wówczas centralnym ogrzewaniem, a jedyną metodą na ogrzanie się było rozpalanie żywego ognia, można sobie wyobrazić ich dramat.

W tamtych czasach nie istniały jednak stacje meteorologiczne, a temperatury nie były mierzone – skala Celsjusza została zresztą opracowana dopiero w 1742 roku. Jednak już od XIX wieku pomiary lepsze lub gorsze stały się standardem i dopiero odtąd możemy mówić o „rekordach pogody” w Polsce.

Jaki jest zatem rekord zimna? Sprawa nie jest jasna, ponieważ dysponujemy danymi oficjalnymi i nieoficjalnymi. 10 lutego 1929 roku termometry w Żywcu i w Olkuszu pokazały minus 40,6 stopni Celsjusza, zaś w Rabce padł nieoficjalny i nie pobity do dziś polski rekord zimna: 46 stopni na minusie.

Luty 1929 roku był zresztą wyjątkowo zimny – nawet w ciepłym, jak na polskie warunki, Krakowie zanotowano efektowny rekord chłodu, minus 32,7 stopnia. Niestety, rekord z Rabki nie może być oficjalnie używany, ze względu na brak użycia odpowiedniej aparatury pomiarowej, funkcjonuje jednak w świadomości tamtejszych mieszkańców. Oficjalny rekord pochodzi z 1940 roku.

Przełom 1939 i 1940 roku był w Polsce okresem podwójnie tragicznym. Trwała już II wojna światowa, a do tego przyszła długa i wyjątkowo agresywna zima, która w obliczu biedy, strachu i problemów egzystencjalnych przysporzyła Polakom dodatkowej gehenny. 11 stycznia 1940 w Siedlcach odnotowano najniższą oficjalną temperaturę w historii Polski, minus 41,0 stopni.

Można również mówić o rekordach meteorologicznych dla poszczególnych miesięcy. Najzimniejszym z nich jest w Polsce styczeń, dla którego obowiązuje wspomniany siedlecki rekord chłodu. Luty nie jest jednak dużo cieplejszy i również „dysponuje” efektownym rekordem chłodu. Rekordu z Rabki nie uznano, ale pomiar z Żywca już owszem. 10 lutego 1929 roku odnotowano tam 40,6 stopnia na minusie.

Ekstremalnie zimno bywało także w innych miesiącach. W drugi dzień świąt 1961 roku odnotowano w Nowym Sączu minus 30,3 stopnia. Z kolei 1 marca 1963 roku w Rzeszowie było minus 30,9. Silne mrozy w kwietniu, czy październiku również się zdarzały. W Jeleniej Górze w „Prima Aprilis” 1977 roku pogoda spłatała mieszkańcom figiel w postaci minus 14,5 stopnia. 31 października 1956 roku w Suwałkach było minus 14,2.

Jedynym miesiącem, w którym nigdy nie odnotowano w Polsce mrozu, jest lipiec – ekstremum to +0,7 w Zakopanem 5 lipca 1962 roku. Za to 9 czerwca 1951 roku w Lęborku na Pomorzu było minus 3,4. Dwa lata później w tymże Lęborku odnotowano też rekord chłodu w maju, minus sześć 2.05. Taką samą temperaturę odnotowano w Zamościu 28 września 1977 roku. 5 sierpnia 1964 roku w Szczecinku był „mikromróz” -0,1 stopnia.

Jak widać pogoda potrafi płatać niespodzianki. Miejmy nadzieję, że niebawem zakończy się zima, a podobne ekstrema jak wspomniane, nie będą nas w tym roku dotykać.

 

Źródło: wp.pl

Polecane: