Studencki satelita PW-Sat2 po wyniesieniu na orbitę działa prawidłowo i przesyła na bieżąco dane telemetryczne. Wykonał nawet fotografię Ziemi, która przejdzie do historii, jako pierwsze zdjęcie naszej planety wykonane przez polskiego satelitę.

PW-Sat2 został wyniesiony na orbitę dopiero podczas trzeciej próby startu. Wcześniejsze dwie były odwoływane ze względu na konieczność przeprowadzenia dodatkowych kontroli oraz złe warunki atmosferyczne w górnych warstwach atmosfery. Ale w końcu się udało. 3 grudnia satelita zbudowany przez warszawskich studentów poleciał w kosmos.

4 grudnia nawiązano kontakt z satelitą. Pierwsze dane telemetryczne zostały odebrane przez stacje naziemne w siedzibie Future Processing w Gliwicach, na Wydziale Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej oraz przez radioamatorów. Do tej pory przeprowadzono już 16 sesji komunikacyjnych.

Podczas jednej z sesji PW-Sat2 otrzymał polecenie wykonania fotografii Ziemi, za pomocą jednej z kamer zainstalowanych na pokładzie. „Zdjęcie to przejdzie do historii jako pierwsze polskie zdjęcie satelitarne. Nie jest to pierwsza fotografia Ziemi zrobiona z orbity, bo taką, ręcznym aparatem, wykonał kosmonauta generał Hermaszewski. Jest to zatem pierwsze zdjęcie Ziemi zarejestrowane przez polskiego sztucznego satelitę” – czytamy na blogu projektu PW-Sat2.

PW-Sat2 okrąża Ziemię na wysokości około 600 kilometrów. Wszystkie podzespoły pracują zgodnie z oczekiwaniami i obeszło się bez niespodzianek. Dane przesyłane przez satelitę PW-Sat2 są dostępne pod adresem radio.pw-sat.pl.

Zdjęcie jest zrobione w dość niskiej rozdzielczości 640×480 pikseli, ale kamery na PW-Sat2 nie mają służyć obserwacjom Ziemi, a weryfikacji głównego eksperymentu przeprowadzanego przez studentów w kosmosie, czyli przetestowaniu żagla deorbitacyjnego. Otwarcie żagla nastąpi w połowie stycznia.

Żagiel deorbitacyjny ma usprawnić oczyszczanie orbity z tzw. kosmicznych śmieci. System zaproponowany przez warszawskich studentów powiększy powierzchnię satelity, dzięki czemu PW-Sat2 zwiększy swój opór aerodynamiczny i obniży swoją orbitę, by docelowo spłonąć w atmosferze. Taki system pozwala przyspieszyć ok. 20-krotnie zwolnienie miejsca na orbicie po zakończeniu misji satelity – twierdzą autorzy rozwiązania.

PW-Sat2

Żagiel o powierzchni 4m2, który zwinięty mieści się w objętości ok. 600 ml (czyli ¼ całego satelity), był testowany w warunkach stanu nieważkości i niskiego ciśnienia w wieży zrzutów w Bremie. Średnica zwiniętego żagla to około 8 cm, co jest niezwykle istotne ze względu na możliwość stosowania tego rozwiązania w mikrosatelitach.

Ramiona żagla deorbitacyjnego zbudowane są ze sprężyn płaskich umieszczonych w mylarowych kieszeniach. Zmagazynowana energia sprężysta pozwala rozwinąć się żaglowi po jego wysunięciu z zasobnika, a kształt sprężyn pozwala zachować sztywność i stabilność nawet w warunkach normalnego ziemskiego ciążenia. PW-Sat2 ma kształt prostopadłościanu o wymiarach 10x10x22 cm, a żagiel zajmuje mniej niż 25 proc. objętości urządzenia.

Rozwiązanie zaprojektowane przez studentów Studenckiego Koła Astronautycznego (SKA) Politechniki Warszawskiej, ma szansę zapoczątkować nową erę w eksploracji kosmosu, zapobiegając pozostawaniu na orbicie niepotrzebnych i zaśmiecających go satelitów. Na pokładzie satelity umieszczone są dwie kamery, które zarejestrują proces otwierania się żagla deorbitacyjnego.

Dotychczas na orbitę okołoziemską trafiło ponad 8000 satelitów z czego współcześnie działa około 1900. Wśród pozostałych obiektów orbitujących wokół Ziemi – kosmicznych śmieci – są części rakiet, kawałki powłoki wahadłowców, człony rakiet z misji Apollo czy 32 reaktory atomowe, które zasilały satelity. Wszystkie one zagrażają czynnym orbiterom czy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

 

 

 

Źródło: pw-sat.pl, DziennikNaukowy, Facebook