Wczoraj mieliśmy do czynienia z bardzo nietypowym zachowaniem temperatury na Pomorzu. Nastąpił jej niezwykle gwałtowny wzrost. W dodatku najcieplejszym miejscem w Polsce nie były niziny lecz tatrzańskie szczyty.

 

Wczorajszy dzień był tym w którym reguły meteorologiczne przestały obowiązywać. Wszystko przez bardzo niecodzienne zachowanie się temperatury.

O poranku najzimniejszym miejscem w Polsce były okolice wsi Łebunia w woj. pomorskim, nieco na południe od Lęborka.

Odnotowano tam aż minus 30,7 stopnia. Było więc zimniej niż w dotąd najzimniejszym Białymstoku podczas obecnej fali syberyjskich mrozów.

Nietypowy jest region w którym odnotowano tak niską temperaturę, ponieważ Pomorze zazwyczaj w okresie zimowym należy do tych najcieplejszych.

Jednak nie tylko wyjątkowy mróz jest warty omówienia. W godzinach przedpołudniowych nastąpiło coś bardzo zaskakującego. Mianowicie nadeszło gwałtowne ocieplenie.

Zazwyczaj temperatura po mroźnym poranku pnie się w górę bardzo powoli i wczesnym popołudniem jest najwyżej o 10-15 stopni wyższa od tej zmierzonej o poranku. Ale w Łebuni było inaczej, bo ocieplenie okazało się nie tylko błyskawiczne, lecz również kolosalne.

O godzinie 7:00 temperatura jeszcze utrzymywała się na poziomie minus 31 stopni, ale w ciągu zaledwie 4 godzin podniosła się do minus 8 stopni, a więc o całe 23 stopnie. Ostatecznie o godzinie 13:00 osiągnęła najwyższy poziom w tym dniu i wyniósł on minus 7,5 stopnia.

To oznacza, że między godziną 7:00 a 13:00 ociepliło się aż o 23,2 stopnia. Mieszkańcy regionu przeżyli spory szok termiczny, bo tak duży skok temperatury nie zdarza się zbyt często, w dodatku w tak krótkim, zaledwie 4-godzinnym przedziale czasowym.

Łebunia była wczoraj najzimniejszym i jednocześnie jednym z czterech najcieplejszych miejsc w Polsce. Najcieplej nie było wcale na nizinach, lecz w szczytowych partiach gór i tego właśnie dotyczy kolejna część tego artykułu.

Jak to możliwe, że szczyt Kasprowego Wierchu był najcieplejszym punktem w naszym kraju, cieplejszym nawet od bałtyckich plaż? To efekt inwersji temperatury, która sprawia, że im wyżej się znajdujemy, tym jest cieplej. Przeważnie rozkład pionowy temperatury jest odwrotny.

Jednak w najmroźniejsze dni zimowe taka sytuacja się zdarza i może zaskakiwać. Wczoraj po południu w tym samym czasie, gdy na Kasprowym mieliśmy zaledwie minus 6,9 stopnia, to w Zakopanem, położonym 1,1 kilometra niżej, termometr wskazywał minus 15,7 stopnia.

Choć to niesamowite, to na tatrzańskich szczytach było o prawie 9 stopni cieplej niż u ich stóp. Dodajmy jeszcze, że Kasprowy był najcieplejszym miejscem w Polsce, a Zakopane najzimniejszą miejscowością. Zimniej było tylko na szczycie Śnieżki, gdzie inwersja nie dotarła, a temperatura nie przekroczyła przez cały dzień minus 18 stopni.

Imponująca jest tym samym 11-stopniowa różnica temperatury między Śnieżką a Kasprowym. Wszystkie te zaskakujące zjawiska uświadamiają nam jak wiele ciekawego dzieje się wokół nas, a nie zawsze zwracamy na to uwagę.

 

Źródło: twojapogoda.pl

Polecane: