Na Maderze trwa akcja ratownicza po potężnej ulewie, która nawiedziła tę wyspę w czwartek wieczorem. Z lokalnych doniesień wynika, że co najmniej kilkanaście osób zostało rannych.

Intensywne opady deszczu spowodowały liczne osunięcia ziemi. Błoto spływające z gór zniszczyło wiele budynków i porywało samochody.

Liczba poszkodowanych będzie rosła

Według informacji przekazywanych przez autonomiczny rząd Madery – jak dotąd nie stwierdzono ofiar śmiertelnych, jednak kilkanaście osób zostało rannych. Większość z nich to mieszkańcy południowo-wschodniej części wyspy.

– Nadal nie mamy pełnych danych. Spodziewamy się, że liczba poszkodowanych będzie rosła – powiedział Ricardo Franco, burmistrz gminy Santa Cruz, w której odnotowano największe straty. Jak zaznaczył, intensywne deszcze zniszczyły większość dróg na terenie tej gminy. Trasy dojazdowe do wielu miejscowości zostały przerwane przez rwące potoki. Na drogach zalegają połamane drzewa, powalone części ogrodzeń, a także naniesione przez wodę kamienie.

Pogoda utrudnia akcję ratunkową

– Liczymy obecnie straty materialne. Są ogromne. Pełną ocenę sytuacji utrudniają nieprzejezdne drogi. Wiele miejscowości nadal jest odciętych od świata – dodał Ricardo Franco.

W południowo-wschodniej części Madery rozpoczęto ewakuację mieszkańców z terenów zagrożonych dalszymi osunięciami ziemi. Akcję ratowniczą utrudnia brak ciężkiego sprzętu do usuwania zalegających na drogach przeszkód oraz nieprzerwane opady deszczu.

Porównywalna do nawałnicy sprzed 2 lat

Ze wstępnych szacunków wynika, ze żywioł spowodował największe zniszczenia w południowo-wschodniej części wyspy, ale jej północna część również nie pozostała nietknięta. W gminie Santana doszło do wielu osunięć ziemi. Pod wodą znalazła się miejscowa szkoła.

Władze portugalskiej wyspy porównują siłę nawałnicy do poprzedniej klęski tego rodzaju, która dotknęła Maderę 20 lutego 2010 roku. W rezultacie osunięć ziemi i zalewania miejscowości przez spływające z wyższych partii wyspy potoki z kamieniami, śmierć poniosły wtedy 42 osoby.

Źródło: PAP, tm

Polecane: