Zima daje się we znaki wielu Amerykanom. Komunikacja lądowa i powietrzna w kilku stanach była w poniedziałek utrudniona, a miejscami sparaliżowana. Zamykano szkoły. Setki tysięcy odbiorców nie miały prądu.

Mnóstwo utrudnień komunikacyjnych pojawiło się po tym, jak w poniedziałek rano przez środkową i północną część Stanów Zjednoczonych (tak zwany Midwest) przeszła potężna burza śnieżna.

Burza szalała od Chicago po Kansas. W niektórych miejscach w pobliżu Chicago spadło około 30 cm śniegu, a Narodowa Służba Pogodowa (National Weather Service) ostrzegała, że to nie koniec zagrożeń i w niektórych miejscach śniegu może być nawet 45 cm.

Setki tysięcy odbiorców bez prądu

W Chicago wiele budynków zostało bez energii elektrycznej. Zapanował paraliż komunikacyjny, ponieważ drogi były oblodzone. Odwołano kilkaset lotów. – Nasze miasto jest przyzwyczajone do śniegu, ale to nasz pierwszy w tym sezonie – zauważył burmistrz Rahm Emanuel.

W poniedziałek prąd nie docierał do 200 tysięcy domów i firm w Illinois oraz do prawie 100 tysięcy w stanach Michigan i Indiana.

Nadal ślisko

Narodowa Służba Pogodowa (NWS) już w poniedziałek odwołała alerty o zamieciach w stanie Missouri, na obszarze Chicago i na północno-wschodnich terenach stanu Michigan. Mimo to kierowcy mogą spodziewać się nadal śliskich tras i ograniczonej widzialności.

NWS ostrzegła jednak przed silnymi porywami wiatru o prędkości – do 72 kilometrów na godzinę.

Paraliż miast

W Evaston na północ od Chicago departament policji poinformował, że odebrano 911 wezwań. Dziesiątki szkół w stanach Illinois, Missouri, Iowa i Kansas odwołało zajęcia ze względu na pogodę.

Odwołano około 900 lotów z lotnisk Chicago O’Hare i Chicago Midway oraz 200 połączeń z lotniska Kansas City.