Wyspiarskie państwo Fidżi dotkliwie odczuwa zmiany klimatu. Rosnący poziom wody oceanu światowego powoduje, że powierzchnia kraju regularnie się kurczy. Mieszkańcy robią, co mogą, żeby świat usłyszał ich głos, wołający o pomoc.

Fidżi – wyspiarskie państwo na Oceanie Spokojnym, położone na 332 wyspach i około 500 wysepkach pochodzenia wulkanicznego. Mieszka tam ponad 880 tysięcy ludzi.

Krajobrazy Fidżi dla wielu osób są wyobrażeniem  wakacyjnego raju. Piękne plaże, bujna roślinność. Mieszkańcy jednak robią wszystko, aby świat usłyszał o Fidżi nie tylko jako o kraju, gdzie można spędzić wymarzone wakacje, a także miejscu, któremu zagraża podnoszenie się poziomu morza. Apel o pomoc wyśpiewał między innymi miejscowy chór kościelny.

Chociaż w archipelagu wznoszą się góry wulkaniczne o wysokości nierzadko przekraczającej 1000 metrów nad poziomem morza, wiele z wysepek jest wybitnie nizinnych – ma postać atoli koralowych. Wysokość niektórych nie przekracza metra nad poziomem morza. Naukowcy przewidują, że do końca wieku właśnie o tyle wzrośnie poziom oceanu światowego.

„Jesteśmy ofiarami zmian klimatycznych”

– W ciągu ostatnich dziesięciu lat teren bardzo się skurczył. Nam pokazano, gdzie kiedyś była plaża, a gdzie teraz jest. Ziemia urywa się tuż przy samych domach, które były budowane dużo, dużo dalej – mówiła Martyna Skura, podróżniczka i autorka bloga „Life in 20 kg”. – Mieszkańcy Fidżi zaczęli budować ze skał jakby wychodzące w morze falochrony. Tak żeby tę długą falę i prąd złamać – dodała Skura.

Z powodu zmniejszania się powierzchni wysp przesiedleni mają zostać mieszkańcy 30 wiosek.

– Jesteśmy ofiarami stylu życia ludzi tak zwanego pierwszego świata. Ofiarami zmian klimatycznych. To nie był boży plan. Problem jest bardzo poważny. Mamy mało czasu. Świat musi usłyszeć nasz głos – apelował arcybiskup Peter Loy Chong, ordynariusz archidiecezji Suva na Fidżi.

– Fidżi i tak jest chyba w dobrej sytuacji o tyle, że nie są to wyspy, jak na przykład Malediwy, zupełnie na poziomie morza – mówiła podróżniczka Monika Witkowska. – Na Fidżi najwyższa góra ma ponad 1300 metrów, tak że w razie czego jest gdzie się schronić – podkreśliła.

Kiribati „najtragiczniejszym przykładem”

Problem podnoszącego się poziomu morza dotyczy wielu państw wyspiarskich. W niebezpieczeństwie jest między innymi Kiribati. Niektórzy mieszkańcy kraju już teraz wykupili ziemię na zagrożonym zalaniem Fidżi.

– Mieszkańcy wysp Kiribati są najtragiczniejszym przykładem, bo tam ta woda podnosi się najbardziej – podkreślił Michał Cessanis, podróżnik z National Geographic Polska – Mówi się nawet, że Kiribati pierwsze zniknie pod wodą – zaznaczył. Woda morska zalewa wodę pitną, a zachodzące zmiany klimatyczne przyczyniają się do tragicznych susz i występowania nękających archipelag coraz silniejszych cyklonów tropikalnych.


 

Źródło: tvn24, Reuters