Gdy jeden z ministrów rządu w Sarajewie mówił w poniedziałek o szkodach, jakie w Bośni i Hercegowinie wyrządziła trwająca tam powódź, porównał je do zniszczeń po wojnie w byłej Jugosławii. Jednym z groźnych skutków tego konfliktu są tysiące min rozsianych po całym kraju. Eksperci mówią otwarcie, że w ostatnim tygodniu w Bośni pod wodą zniknęły oznakowania setek pól minowych, a wraz z osuwającą się ziemią wiele nierozbrojonych ładunków popłynęło z prądem Sawy. Z jej nurtem mogą one dotrzeć do Dunaju, a w nim przepłynąć połowę Bałkanów, nawet do Bułgarii i Rumunii.

W bezpośrednim sąsiedztwie pól minowych do dziś żyje w Bośni pół miliona ludzi

W bezpośrednim sąsiedztwie pól minowych do dziś żyje w Bośni pół miliona ludzi

Tragedia w Bośni, wschodniej Chorwacji i północnej Serbii rozpoczęła się w środę 14 maja. Wtedy zaczęło po prostu padać. Padało tak bez przerwy przez trzy kolejne doby. Rzeka Sawa, która jest największym prawobrzeżnym dopływem Dunaju, nie była w stanie przyjąć takiej ilości wody. Tyle co w trzy tragiczne dni, trafia do niej zwykle przez całą wiosnę. Doszło do prawdziwego potopu, w tym rejonie Europy największej klęski ostatnich stuleci. Powódź przypominała bardziej tę, jaka nawiedziła Macondo stworzone w wyobraźni G.G. Marqueza, niż jakiekolwiek realne wydarzenie.

Sawa w ciągu niespełna tygodnia zalała i zniszczyła ponad 120 tys. domów w trzech państwach, z czego aż 100 tys. w samej Bośni. Zmusiła do ucieczki setki tysięcy ludzi i pogrzebała całoroczne zbiory w regionach stanowiących spichlerze tamtej części Bałkanów – serbskiej Wojwodinie, chorwackiej Slawonii i dolinie środkowej Sawy stanowiącej naturalną granicę między Bośnią i Hercegowiną a Chorwacją.

Pola minowe i przybliżone granice obszaru znajdującego się obecnie pod wodą w Bośni i Hercegowinie, Serbii i Chorwacji

Pola minowe i przybliżone granice obszaru znajdującego się obecnie pod wodą w Bośni i Hercegowinie, Serbii i Chorwacji

 

Eksperci ostrzegają: miny zniknęły

W Bośni w powodzi zginęło 38 osób, ale efekty katastrofy, którą ludzie potrafią przyrównać tylko do kataklizmu wojny lat 1992-95, mogą wykroczyć daleko poza długi okres sprzątania i naprawiania szkód, jakie odsłoni opadająca woda.

Najstraszniejsze może dopiero nadejść. Organizacja zajmująca się w Bośni oznaczaniem pól minowych, ich kontrolowaniem oraz poszukiwaniem ładunków – Mine Action Center (MAC) – wydała w niedzielę i poniedziałek 18 i 19 maja oddzielne komunikaty. I chociaż początkowo starała się niczego w tej kwestii nie przesądzać, to w końcu potwierdziła, że powódź doprowadziła do zalania, przesunięcia lub zniszczenia wielu pól minowych położonych w północnej części kraju.

W poniedziałek MAC rozesłała swoich specjalistów w tamte rejony, by osobiście obejrzeli miejsca, w których pola powinny wciąż być. Pierwsze informacje, jakie eksperci zebrali po konsultacjach ze swoimi, a także chorwackimi i serbskimi urzędnikami sprawiły, że jeden z trzech prezydentów BiH wystosował dodatkowy apel. Przestrzegł przed „wędrującymi” w wodach Sawy minami.

Setki pól i tysiące min pod wodą

Bośnia i Hercegowina jest jednym z kilku najbardziej zaminowanych państw świata. W 1995 r. ONZ oszacowała, że na terytorium tego kraju znajduje się ponad milion tego typu ładunków wybuchowych. Do ub. weekendu na 9416 polach minowych na obszarze Bośni odpowiadającym wielkością połączonym województwom mazowieckiemu i łódzkiemu, w ziemi kryło się wciąż około 120 tys. min, a więc ok. 14 proc. z tych, jakie wciąż pozostały nierozbrojone po wojnie.

W Bośni i Hercegowinie ludzie wciąż żyją obok min

W Bośni i Hercegowinie ludzie wciąż żyją obok min

Bośnia od dwudziestu lat, dzień po dniu, rozminowuje swoje tereny. Tak było do połowy maja. Teraz setki pól minowych, dobrze oznakowanych w ostatnich latach, zniknęło pod mętną wodą. Akcje ratunkowe prowadzi się nierzadko na terenach, na których do ub. środy obowiązywał absolutny zakaz wstępu. Załogi pływających tam łodzi patrolowych i pontonów, które przeszukują zalane domy i gospodarstwa, mają świadomość tego, że dosłownie ocierają się o śmierć.

Miejsca pozornie bezpieczne

Przed powodzią pola minowe zajmowały 2,4 proc. powierzchni kraju i zagrażały bezpośrednio życiu około pół miliona obywateli Bośni i Hercegowiny. Teraz zagrożenie trudno w ogóle zmierzyć.

 

Od ubiegłego weekendu w efekcie powodzi na terenie kraju doszło do ponad 300 osunięć ziemi. Woda wymyła brzegi w wielu miejscach, a to właśnie nadrzeczne polany, lasy i grunty przeznaczone pod uprawę są miejscami, w których w ostatnich dwóch dekadach miny znajdowano najczęściej.

Do dzisiaj 60 proc. niezlikwidowanych pól minowych na terenie Bośni i Hercegowiny znajduje się w lasach, a 27 proc. w bezpośrednim sąsiedztwie gruntów uprawnych. To dlatego każdy w Bośni trzy razy powie turyście, udającemu się w pieszą wędrówkę, by trzymał się szlaków i zrezygnował z pikniku nad rzeką. A jeżeli już zamierza to zrobić, niech wyposaży się w dobrą mapę i zwraca uwagę na czerwone, złowieszcze tablice. Tablice takie czasami pojawiają się wręcz znikąd, świecąc skrzyżowanymi kośćmi i gołą czaszką. „Pazi – mine”, „Uważaj, miny” – głoszą napisy.

Miny wciąż zabijają

O tym, że problem 120 tys. nierozbrojonych min jest poważny – jeżeli sama ich liczba nie przemawia jakimś sposobem do wyobraźni – przekonują liczne przypadki śmierci mieszkańców Bośni, również w ostatnich latach.

BiH - Czerwone obszary - zlokalizowane pola minowe; niebieskie obszary - pola, na których miny rozbrojono (stan z 2007 r.)

BiH: Czerwone obszary – zlokalizowane pola minowe; niebieskie obszary – pola, na których miny rozbrojono (stan z 2007 r.)

 

W czasie wojny w Bośni i Hercegowinie od min zginęło według oficjalnych wyliczeń ONZ 6326 osób. Po 1995 r. aż do teraz było to kolejne 597 osób. W tym ostatnia, która zginęła 19 kwietnia, gdy przekopywała swój ogródek. Kolejne 1710 osób zostało w ostatnich 19 latach rannych w wyniku  wybuchu min. W tym roku bilans podobnych tragicznych wypadków to cztery ofiary śmiertelne i osiem osób rannych.

Bośnia nie ma środków, by w pełni zadbać o bezpieczeństwo

Gdyby Bośnia i Hercegowina miała dość środków, na pewno pozbyłaby się min szybciej. W ramach tych zadań dzisiaj zgodnie współpracują Chorwaci, Serbowie i Boszniacy (muzułmanie będący oddzielnym narodem BiH). Państwo jednak aż 40 proc. swojego budżetu wydaje na utrzymanie – stworzonej przez Zachód odgórnymi porozumieniami – administracji, działającej na podstawie parytetów etnicznych. To m.in. dlatego brakuje pieniędzy na szybsze zapewnienie bezpieczeństwa około 500 tys. obywateli, którzy wciąż żyją w bezpośrednim sąsiedztwie pól minowych.

Według porozumienia z UE i ONZ z końca lat 90., Bośnia miała oczyścić pola minowe do marca 2009 roku. To się nie udało, ale nie z powodu opieszałości urzędników. W latach 2009-2012 MAC wykonało tylko 60 proc. zadań, jakie sobie wyznaczyło, bo tylko na tyle wystarczyło pieniędzy, zebranych głównie przez organizacje pozarządowe, które za granicą wspomagają tę instytucję i Bośnię jako państwo. Teraz wiadomo tylko tyle, że 120 tysięcy ładunków ma zostać unieszkodliwionych do końca 2019 roku.

W pracach postanowiła pomóc Japonia, która przekazała organizacji Mine Action Center na ten cel z końcem marca 750 tys. euro. Poza rządem w Tokio, pomagają też Stany Zjednoczone. Unia Europejska nie potrafi z kolei znaleźć w swoim przepastnym skarbcu żadnej kwoty. W 2013 r. dwa projekty rozminowywania pól zrealizowano tylko dzięki parlamentarzystom w Berlinie.

Unia Europejska musi pomóc

W efekcie straszliwej powodzi o pozostałościach wojny na Bałkanach znów zrobi się głośno. Wszystko dlatego, że niewiadoma liczba min niesiona nurtami Sawy, a nawet Dunaju może – zdaniem ekspertów – pokonać granice kolejnych państw. Wtedy zawartość pól minowych Bośni i Hercegowiny pojawi się na brzegach nie tylko serbskich, ale też rumuńskich i bułgarskich wsi i miast.

Wojna w byłej Jugosławii, której Europa przyglądała się zbyt długo bezczynnie i los narodów żyjących na tych ziemiach po jej rozpadzie, którym wciąż Unia Europejska nie poświęca tyle uwagi, ile powinna, znów mogą dać o sobie znać. Pytanie jak zawsze brzmi podobnie: ile razy należy powtarzać to samo, by do unijnych urzędników dotarło w końcu, co dzieje się tuż za granicami Wspólnoty.

 

 

Źródło: tvn24.pl

Polecane:

Papua Nowa Gwinea - Prawdopodobnie po 56 latach obudził się niebezpieczny wulkan Lamington
Chiny - Zbliża się fala kulminacyjna do Tamy Trzech Przełomów, będzie przepływać rekordowe 70 tys. m...
NASA opublikowała mapę torów lotów asteroid i komet, które potencjalnie zagrażają Ziemi, jest ich 13...
Agencje kosmiczne na całym świecie poszukują skutecznego sposobu walki z asteroidami zagrażającymi Z...
Potężny cyklon uderzył w archipelag wysp Tonga, prędkość wiatru dochodziła do 287 km/h, a przy tym o...
Plagę Justyniana w VI wieku i epidemię "czarnej śmierci", która zdziesiątkowała ludność Eu...
Podwyższająca się globalna temperatura może doprowadzić do zmniejszenia się ilości tlenu w atmosferz...
LosyZiemi - Oderwała się duża ilość plazmy ze Słońca, część poleciała dokładnie w naszym kierunku
Niemcy - Ulewny deszcz nad Berlinem, co najmniej 40 samochodów pływało w tunelu Gleim