Uczeni z Edynburga prawdopodobnie rozwiązali zagadkę zbyt małej ilości materii we wszechświecie. Okazuje się, że nie wyparowała w magiczny sposób po Wielkim Wybuchu.

Zespół Hidekiego Tanimury z Uniwersytetu w Orsay badał 260 tysięcy par galaktyk (fot. zespół H. Tanimury)

Matematyczny model wszechświata zakładał, że w naszym najbliższym otoczeniu powinno znajdować się dwa razy więcej materii, niż do tej pory udało się zaobserwować. Do teraz. Bo, jak podaje brytyjski tygodnik New Scientist, naukowcy z dwóch niezależnych zespołów z Uniwersystetu w Edynburgu oraz Instytutu Astrofizyki w Orsay potwierdzili wykrycie brakującej materii. Według nich, w przestrzeni pomiędzy galaktykami znajduje się rozgrzany, rozproszony gaz, składający się z mikroskopijnych cząstek zwanych barionami.

Do tej pory trudno było wykryć gaz promieniami Rentgena, ponieważ jest zanadto rozproszony i nie na tyle ciepły, aby wychwyciły go teleskopy. Zatem w jaki sposób udało się potwierdzić hipotezę? Wszystko dzięki światłu powstałemu po Wielkim Wybuchu. Kiedy przechodzi ono przez rozgrzany gaz, porusza elektrony, które zostawiają ślad w postaci fal elektromagnetycznych.

Astronomowie z Edynburga zbadali ponad milion przestrzeni pomiędzy galaktykami (fot. zespół Anny de Graaff)

Naukowcy z Orsay przyjrzeli się 260 tysiącom par galaktyk. Szkocki zespół z kolei przeanalizował ponad milion przestrzeni międzygalaktycznych. Okazało się, że gaz jest gęstszy niż reszta materii we wszechświecie. Obliczenia obydwu zespołów różnią się co do jego ilości, ale naukowcy tłumaczą różnice innymi metodami pomiaru. Badacze deklarują jednak, że ich wyliczenia są bardzo dokładne i pewne.

To ważne odkrycie dla nauki. Wreszcie wszechświat pasuje do matematycznego modelu, który wynika z praw fizyki. Uczeni od lat podejrzewali, że coś im umyka i że winna temu wrażeniu może być niedostatecznie dokładna aparatura pomiarowa. Teraz naukowcy mogą skupić się na ciemnej materii, która jest jeszcze bardziej tajemnicza.

 

 

Źródło: chip

Polecane: