Amerykańskie wojsko ostatecznie zakończyło program budowy robo-muła, który miał nosić za żołnierzami kilkaset kilogramów zapasów i sprzętu. Po gruntownym przetestowaniu prototypów podczas manewrów uznano, że maszyna jest zbyt głośna i nieporęczna. Byłaby bardziej problemem niż pomocą dla żołnierzy.

LS3

Robot LS3

AlphaDog, formalnie nazywany „Nożnym Systemem Wsparcia Drużyny” (ang. Legged Squad Support System), w skrócie LS3, opracowywano od 2010 roku. Robiła to firma Boston Dynamics we współpracy z DARPA (wojskowa agencja stymulująca rozwój nowoczesnych technologii) w ramach kontraktu wartego 32 miliony dolarów.

Inżynierowie z Bostonu dostarczyli wojsku coś, co generalnie spełniało ich wymagania. Robo-muł jest w stanie przenieść ponad 200 kilogramów obciążenia, samodzielnie podążać za przewodnikiem, pokonywać trudny teren i chodzić po wprowadzonej trasie. To jeden z najbardziej futurystycznych i udanych robotów.

 

„Dyskwalifikujące wady”

Podczas trwających kilka lat testów wojskowi wiele razy zapewniali, że LS3 jest świetny, ale ostatecznie przyznali, że ma pewne dyskwalifikujące wady. Wyszły one na jaw z pełną mocą podczas manewrów, podczas których robo-muł był wykorzystywany przez normalnych żołnierzy Korpusu Piechoty Morskiej USA (USMC).

W dużym uproszczeniu szeregowi wojskowi stwierdzili, że LS3, choć jest projektem bardzo ciekawym z technicznego punktu widzenia, to z praktycznego punktu widzenia jest bardziej obciążeniem niż pomocą. – Ocenili go takim, jakim jest: głośnym robotem, który będzie zdradzał ich pozycję – stwierdził Kyle Olson, rzecznik Warfighting Lab, jednostki USMC odpowiadającej za wdrażanie nowych technologii.

Największym problemem okazał się napędzający robo-muła silnik spalinowy podobny do tego z kosiarki. W najnowszej wersji LS3 miał już tłumik i był znacznie cichszy niż na początku prac (wówczas trudno było nawet rozmawiać w pobliżu robota), ale i tak był za głośny jak na wymogi pola walki.

Tankowanie robo-muła

Tankowanie robo-muła

Na dodatek nie udało się wymyślić, w jaki sposób naprawiać robota, gdyby zepsuł się w polu. Obsługa techniczna maszyny stanowiłaby duże wyzwanie dla marines, co czyni LS3 jeszcze bardziej problematycznym.

 

To nie koniec robotów dla wojska

Ostatecznie podjęto decyzję, aby zawiesić program robo-muła. Wraz ze swoją mniejszą wersją, robotycznym tragarzem wielkości psa o nazwie Spot, trafił do magazynu. Nie ma na razie planów ich dalszego rozwoju. Być może w przyszłości pojawią się nowe technologie i rozwiązania, które uczynią obie maszyny bardziej praktycznymi.

Zakończenie programu dla USMC nie oznacza zahamowania rozwoju futurystycznych robotów na potrzeby wojska USA. Boston Dynamics jest już własnością koncernu Google, który zainwestował w nią znaczne pieniądze. Inżynierowie z Bostonu pracują nad całą flotą różnych robotów, w tym przypominającego człowieka Atlasa, który bierze udział w konkursie na maszynę ratowniczą dla US Navy.

 

Źródło: military.com, tvn24.pl

Polecane: