Szacowne rosyjskie instytucje zaprezentowały plan podboju Księżyca. Rosyjska Akademia Nauk, państwowa agencja kosmiczna Roskosmos i Uniwersytet Moskiewski widzą tam po 2030 roku bazę z rozpostartą nad nią flagą Rosji.

Księżyc

„Księżyc jest obiektem przyszłej eksploracji przez naszą ziemską cywilizację. Geopolityczna rywalizacja o zasoby naturalne naszego satelity może się zacząć w tym wieku” – wynika z przedstawionego właśnie raportu przygotowanego przez naukowców.

W rytm planów trzy- i czteroletnich

Rosyjskie instytucje są zdania, że pierwsze elementy bazy na Księżycu powinny powstać około 2030 roku. Do połowy wieku ma już się tam znaleźć pełnoprawna kolonia zdolna do wydobywania surowców i duży poligon do testowania nowych technologii.

Projekt wzywa do rozwoju technologi umożliwiających loty załogowe poza ziemską orbitę, tak aby Rosja mogła działać niezależnie od innych państw. Podkreślana jest konieczność oderwania się od wcześniejszych planów „skoncentrowanych na współpracy międzynarodowej”. Brzmi to jak zapowiedź nowego wyścigu kosmicznego i stopniowego wygaszenia współpracy z Amerykanami i Europejczykami, która obecnie jest podstawą operowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

W ujęciu szczegółowym plan naukowców zakłada podbój Księżyca w ramach kolejnych planów trzy- i czteroletnich. W latach 2016-2025 mają zostać przeprowadzone dokładne badanie okolic bieguna południowego, gdzie ma powstać baza.  W latach 2028-30 mają się odbyć pierwsze krótkie loty ludzi na Księżyc. Po 2030 ma to już być długotrwała obecność oparta o rozbudowywaną bazę.

 

Skąd pieniądze?

Jak oznajmili naukowcy, pierwszy etap programu ma kosztować rząd 800 milionów dolarów. Nie jest jasne, jak na to zapatruje się Kreml, który musi się zmagać z nadchodzącą recesją wywołaną sankcjami oraz niewydolną i niezreformowaną gospodarką.

Naukowcy sami przyznali, że dotychczas plany podboju ziemskiego satelity były uznawane za zbyt drogie dla pojedynczego państwa. Nie wyjaśniają, co dokładnie mają zamiar zrobić, aby jednak Rosję było na to stać. Chociaż w państwie Władimira Putina wiele jest możliwe, o ile prezydent uzna coś za ważne. Na igrzyska w Soczi wydano około 50 miliardów dolarów, czyli znacznie więcej niż chcieliby wydać na wstępie naukowcy.

Polecane: