W ciągu pięciu lat zostanie zbudowanych kilka nowych radarów wczesnego ostrzegania, które pokryją zasięgiem całą Rosję – twierdzi anonimowy rozmówca agencji RIA Nowosti. Od rozpadu ZSRR rosyjska sieć radarów dalekiego zasięgu pozostaje dziurawa. Teraz Rosjanie intensywnie stawiają nowe wielkie stacje radarowe typu Woroneż.

Woroneż - Rosja

Informator agencji powiedział, że do 30 września zakończono testy państwowe najnowszego radaru położonego opodal Irkucka na Syberii. Stacja radarowa Miszelewka otrzymała radar najnowszego typu Woroneż-DM. Próby trwały od połowy 2012 roku. Wcześniej w Miszelewce działały starsze poradzieckie radary Dariał i Dniepr.

W ciągu pięciu lat mają zostać zakończone prace przy kilku kolejnych stacjach i po raz pierwszy Rosjanie będą mieli pełen ogląd sytuacji dookoła swoich granic. Łącznie Dowództwo Kosmiczne i Dowództwo Obrony Powietrznej będą dysponować dziewięcioma radarami typu Woroneż-M. Według ostatnich informacji zmodernizowany ma zostać dodatkowo dziesiąty radar, starszy Dniepr stojący pod Sewastopolem.

 

Dziurawe wczesne ostrzeganie

Rosjanie wydają się zdeterminowani, aby zbudować szczelny „radarowy płot” dookoła kraju. Prace rozpoczęto jeszcze w latach 60. w ZSRR, ale nigdy nie uzyskano pełnego pokrycia. Rozpad imperium drastycznie pogorszył sytuację, bo większość stacji radarowych znalazła się na terenie republik poradzieckich. Podczas zimnej wojny umieszczano je blisko granic zewnętrznych kraju tak, aby wykrywały nadlatujące zagrożenie jak najwcześniej.

Z dziewięciu stacji na terytorium Rosji zostały tylko trzy. Część pozostałych sześciu Rosjanie nadal wykorzystywali na zasadzie umów dwustronnych, ale jako że chodzi o sprzęt o znaczeniu strategicznym, nie była to sytuacja pożądana. Na dodatek rządy republik poradzieckich liczyły sobie za to miliony dolarów. Jednak przez całe lata 90. wojsko nie miało pieniędzy na zaradzenie tej sytuacji.

Dopiero po zwiększeniu nakładów na zbrojenia około dekady temu rozpoczęto pracę nad nowymi wielkimi radarami. Ich najnowsza wersja nazywa się Woroneż i tylko takie są teraz budowane. Zastępują starsze Dniepry i Dariały.

 

Zabezpieczenie wszystkich stron

Dotychczas nowe radary postawiono w Obwodzie Kaliningradzkim, pod Sankt Petersburgiem, niedaleko Krasnodaru u podnóży Kaukazu i wspomniany opodal Irkucka. Dwa pierwsze „patrzą” w kierunku Europy Zachodniej i Skandynawii, trzeci w kierunku Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu, a czwarty w kierunku Chin i Azji Południowo-Wschodniej.

Starsze radary Dariał i Dniepr pokrywają częściowo kierunek północny, czyli najważniejszy, bo od bieguna północnegomogą nadlecieć amerykańskie rakiety międzykontynentalne. Jedyne pozostałe duże dziury w rosyjskiej sieci wczesnego ostrzegania to: Azja Centralna, wschód i obszar Dalekiej Północy pomiędzy już działającymi starszymi radarami. Mają je pokryć planowane lub już budowane radary Woroneż opodal Krasnojarska, Workuty i Orenburga. Jak zapewniają Rosjanie, zostaną one ukończone do 2020 roku.

Równolegle starsze radary „patrzące” na północ mają zostać zastąpione przez Woroneże.

 

Dalekowidzące elektroniczne oczy

Jeśli Rosjanie udźwigną koszty finansowe wielkiej modernizacji wojska – co nie jest pewne biorąc pod uwagę najnowsze informacje rosyjskiego ministerstwa finansów – to do około 2020 roku będą mieli nowoczesną sieć wczesnego ostrzegania przed atakiem balistycznym.  Pojedynczy radar Woroneż-DM ma kosztować około stu milionów dolarów. To znacznie mniej niż starszy radziecki sprzęt. Nowe rosyjskie radary mają lżejszą konstrukcję i są modułowe, co miało znacząco ograniczyć koszty. Na dodatek nadajniki i odbiorniki zmieszczono w tym samym budynku. Wszystkie wcześniejsze wymagały dwóch.

Dokładne informacje co do możliwości radarów Woroneż są tajne. Mają wykrywać cele w odległości od 4,2 do 6 tysięcy kilometrów w zależności od wersji i śledzić kilkaset celów naraz. Informacje przez nie uzyskane, po przetworzeniu przez silne komputery, są przesyłane bezpośrednio do dowództwa Wojsk Kosmicznych pod Moskwą.

Radary wczesnego ostrzegania nie przypominają radarów, które można na przykład zobaczyć na polskich lotniskach czy w polskim wojsku. Nie są to kilkumetrowe obracające się metalowe anteny, ale znacznych rozmiarów budynki. Radary takie są nieruchome i „patrzą” w określonym kierunku. Każdy z nich składa się z setek sterowanych elektronicznie nadajników i odbiorników, których pracą sterują komputery. Dzięki temu jeden radar może śledzić kilkaset celów i równocześnie wypatrywać nowych.

Polecane: