Na atomowym okręcie podwodnym Tomsk, stojącym w stoczni niedaleko Władywostoku, wybuchł pożar – poinformowały rosyjskie agencje prasowe. Według oficerów floty wojennej, nie ma zagrożenia radioaktywnym skażeniem.

Okręt o napędzie atomowym K-150 Tomsk przechodzi remont w stoczni w mieście Bolszoj Kamień na dalekim wschodzie Rosji. W czasie prac na pokładzie jednostki pojawił się ogień. Płomienie pojawiły się w zbiorniku balastowym po tym, jak użyta została piła spalinowa. Zapaliła się część kabli i warstwy gumy oraz farby.

Jak podała agencja Ria Novosti, reaktor atomowy został wyłączony jeszcze przed remontem, a na pokładzie nie ma żadnej broni i amunicji. Załoga bezpiecznie opuściła okręt; nikomu nic się nie stało.

Jeden z okrętów podwodnych projektu 949, tego samego co Tomsk

„Sytuacja jest pod kontrolą”

– Nie ma zagrożenia skażeniem radioaktywnym – zapewnia z kolei agencja Itar-Tass, cytująca anonimowego oficera z rosyjskiej floty. – Broń została usunięta z pokładu, a sytuacja jest w pełni pod kontrolą. Nie ma zagrożenia dla miejscowej ludności – dodało źródło. Według armii, niebezpieczeństwo eksplozji jest znikome.

Jednak, jak podają świadkowie zdarzenia, na miejsce wypadku oprócz wozów straży pożarnej wysłano jednostkę monitorującą poziom promieniowania radioaktywnego.

Okręt atomowy Tomsk zdolny jest do przenoszenia 24 wyrzutni pocisków rakietowych o zasięgu 550 km. Od 2010 roku przechodzi remont, związany z awarią systemu chłodzenia – w 1998 roku z jej powodu rannych zostało pięciu marynarzy; jeden z nich zmarł dwa dni później. Tomsk ma wrócić do służby w 2014 roku.

Źródło: Reuters, RIA Novosti, tvn24

Polecane: