Rosyjski automatyczny statek zaopatrzeniowy Progress zaginął po starcie z kosmodromu Bajkonur. Pojazd miał dostarczyć niemal trzy tony zaopatrzenia do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Szczątki Progressa i rakiety spadły na południową Syberię.

Jak podała agencja Interfax, sześć minut po starcie rakiety Sojuz z Bajkonuru wystąpiła „sytuacja awaryjna”. Utracono kontakt z rakietą i zamontowanym na jej szczycie Progressem. Nieco później Interfax poinformowała, że statek „najpewniej spadł we wschodniej Rosji”.

Nieudany lot

Sojuz wystartował o godzinie 11 czasu polskiego z wyrzutni w Kazachstanie. Przez następne sześć minut wszystko szło standardowo, pierwszy stopień rakiety wyniósł statek na wstępną orbitę i odłączył się. Poprawnie zadziałał również drugi stopień. Jak podała agencja Roskosmos, do awarii doszło, gdy Progress powinien odłączyć się od ostatniego stopnia. Z niewyjaśnionej przyczyny nie udało się to. Progress z trzecim stopniem Sojuza ponownie wszedł w atmosferę.

Szczątki pojazdu spadły w Republice Ałtajskiej na Syberii około 25 minut po starcie rakiety z Bajkonuru. W promieniu 100 kilometrów od miejsca upadku Progressa był słyszalny bardzo głośny wybuch.

Cenny ładunek

Na pokładzie automatycznego statku zaopatrzeniowego znajdowały się niemal trzy tony zapasów dla ISS. W ośmiometrowym pojeździe umieszczono między innymi żywność, wodę, tlen, części zapasowe, sprzęt do eksperymentów i paliwo do silników manewrowych stacji.

Na szczęście dla obsady ISS, utrata jednego statku transportowego nie stanowi dramatycznego problemu. Na pokładzie stacji są odpowiednie zapasy, aby mogła ona funkcjonować do przylotu następnego transportu.

Do tej pory statki Progress i wynoszące je rakiety Sojuz były bezawaryjne. Na 43 starty wszystkie zakończyły się powodzeniem.

 

Źródło: tvn24.pl

Polecane: