Aż 12 mld kilometrów od Słońca orbituje obiekt o średnicy 450 km, nazywany przez odkrywców Bidenem (na cześć wiceprezydenta USA). To najdalsze ciało niebieskie, jakie zauważono w Układzie Słonecznym. O odkryciu poinformowano w magazynie „Nature”.

 

Składająca się z lodu oraz skał bryła, mająca średnicę około 450 km, to najdalszy znany nam obiekt krążący wokół Słońca. Od naszej dziennej gwiazdy dzieli go aż 12 miliardów kilometrów, a to 80 razy więcej niż wynosi dystans Ziemia-Słońce.

– To obiekt o najdalszej znanej nam orbicie – powiedział Scott Sheppard z waszyngtońskiego Carnegie Institution. – Rozszerza on granicę obserwowalnego Układu Słonecznego – zaznaczył.

Nazywają go… Biden

Zanim otrzyma odpowiednią nazwę, obiekt będzie nazywał się 2012 VP113. Jak podaje „Nature”, zespół, który odkrył ciało niebieskie, nazywa je VP lub Biden – na cześć wiceprezydenta USA.

Gdy potwierdzą się jego rozmiary, 2012 VP113 otrzyma status planety karłowatej.

Zdjęcia Bidena z 5 listopada 2012 roku

 

Dołączył do pewnej samotniczki

Układ Słoneczny ma trzy odrębne regiony. Najbliżej Słońca są planety skaliste, takie jak np. Ziemia. Nieco dalej znajdują się gazowe giganty, np. Saturn i Jowisz. Najdalej  – granicę wyznacza tu Neptun – znajduje się grupa lodowych obiektów, które leżą w pasie Kuipera.

W 2003 roku astronomowie odnaleźli jednak obiekt, który znajduje się poza pasem Kuipera. Nazwano go Sedną. Przez ponad dekadę Sedna była osamotniona, stanowiła anomalię w Układzie Słonecznym. Jednak 2012 VP113 porusza się po tej samej „ziemi niczyjej”, sprawiając, ze astronomowie mają prawo podejrzewać, iż tysiące podobnych obiektów tylko czekają na odkrycie.

Kolorowe kropki to Biden, któremu robiono zdjęcia co dwie godziny

 

„Wewnętrzny obłok Oorta istnieje”

Region, po którym krążą nasi samotnicy, nazywa się wewnętrznym obłokiem Oorta. To miejsce, po którym krążą lodowe obiekty leżące daleko poza orbita Neptuna, który znajdując się 4,5 mld km od Słońca, jest najbardziej odległą planetą Układu Słonecznego.

Dotąd nie było wiadomo jednak, czy istnieje on naprawdę.

– To, co ekscytuje nas w tym odkryciu, to fakt, że wiemy, iż wewnętrzny obłok Oorta istnieje – powiedziała Meg Schwamb, pracująca w Instytucie Astronomii i Astrofizyki na tajwańskiej Academia Sinica.

Nie ma pewności co do tego, jak obłok Oorta się uformował, istnieją jednak trzy teorie na ten temat. Pierwsza jest taka, że samotna planeta wyfrunęła z wczesnego Układu Słonecznego i pociągnęła za sobą obłok Oorta. Druga brzmi następująco: materiał został wypchnięty z wewnętrznego Układu Słonecznego przez przesuwającą się w pobliżu gwiazdę. Trzecia natomiast zakłada, że tego samego, co przechodząca gwiazda, dokonały planety orbitujące wokół gwiazd, które narodziły się w tej samej gromadzie, co Słońce.

Daleko, daleko stąd jest planeta podobna do Ziemi?

Kąty, pod jakimi orbitują nowo odkryte ciało oraz Sedna, są zaskakująco podobne. Prawdopodobnie stoi za tym oddziaływanie grawitacyjne innego, niezauważonego dotąd ciała. Być może jest to planeta podobna do Ziemi, tylko znacznie od niej większa.

– Jeśli weźmiesz taką „superziemię”, a potem umieścisz ją kilkaset jednostek astronomicznych dalej, grawitacja może poprowadzić Sednę, a także 012 VP113 na orbity, które posiadają – mówi Sheppard.

Zmontowano film, który zaskoczył zwrotem akcji

2012 VP113 odnaleziono, montując zdjęcia nieba wykonane za pomocą Dark Energy Camera (instrumentu należącego do amerykańskiego Narodowego Obserwatorium Astronomii Optycznej) w film poklatkowy.

Orbity Sedny i Bidena

 

Źródło: Guradian, carnegie Institute, tm

Polecane: