Za katastrofą airbusa linii Germanwings w Alpach stoi 28-letni, niedoświadczony drugi pilot Andreas Lubitz. Francuska prokuratura podała tożsamość mężczyzny. Mężczyzna świadomie zablokował się w kabinie pilotów i rozbił samolot.

Kokpit Airbusa A320 /AIRBUS / HANDOUT /PAP/EPA

Kokpit Airbusa A320
/AIRBUS / HANDOUT /PAP/EPA

28-letni Andreas Lubitz pochodził z miejscowowści Montabaur, leżącej w połowie drogi między Kolonią a Frankfurtem. Mieszkał tam z rodzicami, ale miał też mieszkanie w Düsseldorfie.

Nie był doświadczonym pilotem. Ukończył kurs pilotażu w szkole Lufthansy w Bremie. W firmie pracował półtora roku, od września 2013. Miał 630 godzin wylatanych, z czego tylko 100 na airbusie. To bardzo niewiele.

Na razie śledczy nic nie wiedzą jeszcze o jego stanie psychicznym. Wiadomo, że nie był podejrzewany o terroryzm, ale to teraz trzeba dokładnie sprawdzić.

Przedstawiciele Lufthansy twierdzą, że na razie nie wiadomo, co było przyczyną zachowania pilota.

Zdj. Andreasa Lubitza zamieszczone przez "Paris Match" /Paris Match /

Zdj. Andreasa Lubitza zamieszczone przez „Paris Match” /Paris Match /

Lubitz nie przeszedł specjalistycznych testów po zakończeniu szkolenia

Lufthansa poinformowała, że Andreas Lubitz zdał wszystkie testy psychologiczne i badania medyczne, żeby dostać się na szkolenie. Nie przeszedł jednak specjalistycznych testów po jego zakończeniu. Do szkolenia podchodził dwukrotnie. 6 lat temu przerwał kurs, potem zdał na niego ponownie. W tym czasie pracował jako steward.

Prezes Lufthansy stwierdził, że kapitan samolotu mógł użyć specjalnego kodu do otwarcia drzwi do kabiny od zewnątrz. To, że się nie otworzyły, potwierdza teorię, że drugi pilot zablokował się w środku.

Podczas konferencji prasowej szef Lufthansy stwierdził, że jego firma przestrzega wysokich procedur, jeśli chodzi o dobór i szkolenie pilotów, ale tak tragicznych sytuacji nie da się całkowicie wykluczyć.

 

Pasażerowie w ostatniej chwili zorientowali się, że maszyna się rozbije

W momencie katastrofy Lubitz był sam w kokpicie. Potwierdzili to francuscy śledczy, którzy zbadali nagrania z rejestratora dźwięków w kokpicie. Kabinę wcześniej opuścił kapitan maszyny, który udał się do toalety.

Po tym, jak w kokpicie został tylko drugi pilot, manipulowano przyciskiem, który spowodował obniżenie lotu. Jak zaznaczył prokurator Brice Robin, uruchomienie tego mechanizmu może być wyłącznie świadome i intencjonalne.

Z nagrania zarejestrowanego przez czarną skrzynkę airbusa wynika także, że pasażerowie dopiero w ostatniej chwili zorientowali się, że za chwilę dojdzie do katastrofy, bo ich krzyki rozległy się tuż przed rozbiciem się maszyny.

Ich śmierć była natychmiastowa– powiedział prokurator.

 

Pierwszy pilot dobijał się do drzwi kokpitu

Brice Robin podał również, że wydaje się, że drugi pilot świadomie odmówił wpuszczenia kapitana z powrotem do kokpitu. Dodał także, że w ostatnich 10 minutach nagrania w kabinie nie pada żadne słowo. Słychać natomiast westchnienie i „normalny oddech” drugiego pilota, które dowodzą, że był on przytomny.Wydaje się, że drugi pilot wykorzystał nieobecność kapitana– powiedział Robin. Według prokuratora drugi pilot był przytomny aż do chwili uderzenia samolotu o ziemię, a wcześniej sam rozpoczął manewr obniżania wysokości.

Z oświadczenia prokuratora wynika ponadto, że czarna skrzynka zarejestrowała również odgłos dobijania się do drzwi pierwszego pilota. Najpierw słychać lekkie pukanie do drzwi, potem staje się ono coraz mocniejsze, ale pozostaje bez odpowiedzi. Do końca nie ma odpowiedzi. Potem można usłyszeć jak (pierwszy pilot – red.) usiłuje wyważyć drzwi– mówił prokurator.

Jak stwierdził Brice Robin, w tym momencie za najbardziej prawdopodobną uważana jest wersja, w której za katastrofą kryje się „wola zniszczenia samolotu”. Sprecyzował jednak, że „nie ma podstaw, by katastrofę samolotu Germanwings uznać za akt terroryzmu”.

Informację o tym, że jeden z pilotów opuścił kabinę niedługo przed katastrofą, podał dzisiaj amerykański dziennik „New York Post”, cytując relację śledczego, który zastrzegł sobie anonimowość.

Francuskim śledczym, badającym przyczyny katastrofy, udało się odzyskać część danych z odnalezionej czarnej skrzynki. Urządzenie CVR, czyli Cockpit Voice Recorder, zapisuje wszystkie dźwięki z czterech mikrofonów w kokpicie – rozmowy pilotów między sobą oraz z wieżą kontroli lotów, a także wszystkie inne dźwięki i alarmy, które rozlegają się kabinie. Trwa natomiast poszukiwanie drugiej czarnej skrzynki maszyny, czyli rejestratora parametrów lotu (urządzenie FDR, Flight Data Recorder). W środę znaleziono jego obudowę, ale bez zawartości. Dopiero zestawienie danych z obu rejestratorów pozwoli śledczym ocenić, czy obecne szokujące ustalenia są prawdziwe.

 

Airbus A320 wystartował we wtorek przed godziną 10 z Barcelony i leciał do Duesseldorfu w Niemczech. Rozbił się w miejscowości Meolans-Revel w Alpach francuskich. Na pokładzie było 144 pasażerów i 6 członków załogi, nikt nie przeżył. Większość ofiar stanowią Niemcy i Hiszpanie, ale wśród zabitych są obywatele w sumie osiemnastu krajów.

 

Redakcja:

Nie ma dowodów na to, że drugi pilot był przytomny, a pierwszy nie zapomniał kodu do otwarcia drzwi.
Najlepiej zgonić na czynnik ludzki, żeby ceny akcji Airbus’a i Lufthansy nie poszły jeszcze bardziej w dół.

 

Źródło: rmf24