Amerykanie szykują się na największą katastrofę w swojej historii. W najbliższych latach terytorium USA mogą zbombardować cząstki pochodzące z rozbłysku słonecznego, które zniszczyłyby budowaną przez dziesięciolecia sieć energetyczną kraju. Skutki mogą być niewyobrażalne, jak z filmów science fiction.

Pogoda w tym roku nie jest łaskawa dla Amerykanów. Największa susza od 50 lat, rekordowe temperatury i śmiercionośne burze dały się mocno we znaki mieszkańcom tego supermocarstwa. Jednak według Narodowej Akademii Nauk (NAS) najgorsze dopiero przed nimi. 

Słoneczna super burza, do której może dojść już w najbliższych latach, może wysłać w kierunku Ziemi gigantyczny obłok cząsteczek, mogących zniszczyć kilkaset z 2100 transformatorów wysokonapięciowych. A to może doprowadzić do upadku całego systemu energetycznego kraju.

Maksimum aktywności i maksimum strat

Na 2013 r. przypada maksimum aktywności słonecznej. Według ekspertów nie zwiększa to prawdopodobieństwa wystąpienia gigantycznej eksplozji na Słońcu, ale faktem jest, że koronalne wyrzuty masy naładowanych cząstek w kierunku Ziemi będą częstsze. Według raportu NAS szansa na mega burzę wynosi 6-7 proc. Jeśli do niej dojdzie, skutki mogą być opłakane, porównywalne z uderzeniem w Ziemię meteorytu.

Biały Dom, Kongres, przemysł prywatny, Pentagon i agencje rządowe, począwszy od Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego po Narodową Agencję Kosmiczną (NASA) i Narodową Służbę Oceaniczną i Meteorologiczną (NOAA) od roku spotykają się na Uniwersytecie Obrony Narodowej (NDU) i radzą nad ewentualnymi konsekwencjami tego wydarzenia, kreśląc scenariusze jego rozwiązania.

Bez prądu przez rok?

Przerwy w dostawie energii rodzą chaos, tak jak ostatnio w Indiach gdzie ponad 600 mln ludzi straciło elektryczność na wiele godzin w ciągu dwóch lipcowych dni. Skutki burzy słonecznej mogć być o wiele dłuższe, przez co także kosztowniejsze.

NAS twierdzi, że 365 transformatorów w USA może zostać trwale uszkodzonych i wymagać zastąpienia innymi, a to potrwałoby przynajmniej rok. Tylko w pierwszym roku po burzy słonecznej koszt naprawy może sięgnąć nawet 2 biliony dolarów, donosi Akademia.

Na zniszczenia narażona jest 1/3 kraju, głównie wschód, w tym główne miasta jak Nowy Jork i Waszyngton DC.

Apokaliptyczne skutki

Richard Andres, ekspert bezpieczeństwa wojskowego (NDU), pomagający koordynować pracę agend rządowych w celu zapobieżenia dramatycznym skutkom słonecznych eksplozji, opowiada o niewyobrażalnych stratach.

– Brak krajowego systemu elektro-energetycznego może być katastrofalny. W najgorszym scenariuszu handel niemal natychmiast przestanie istnieć. Woda i paliwa, które zależą od elektrycznych pomp, przestaną płynąć w większości miast w ciągu kilku godzin, nowoczesne środki komunikacji skończą się natychmiast i zmechanizowany transport będzie opóźniony – mówi Andres.

– Zapasowe generatory dla szpitali, wojska i innych krytycznych obiektów staną, jeśli będą zależne od oleju napędowego lub gazu ziemnego, które również bazują na zaopatrzeniu z rurociągów. Jeśli tak asytuacja będzie się przedłużać, załamie się prawo i porządek, ponieważ funkcjonariusze mogą opuszczać stanowiska pracy, aby chronić swoje rodziny – dodaje ekspert.

Raport NAS szacuje, że skutki takiego kataklizmu odczułoby ponad 130 milionów osób w Stanach Zjednoczonych. W najgorszym scenariuszu ofiary śmiertelne mogą iść w miliony. 

Słońce coraz bardziej aktywne

Trzy lub cztery razy w ciągu 11-letniego cyklu słonecznego, gwiazda wyrzuca w stronę Ziemi naładowane magnetyczne cząstki, które nie tylko skutkują zorzami polaranymi, ale też wpływają na ludzi, m.in. na choroby serca.

– Zwykłe burze słoneczne wpływają na sieci energetyczne, nawigację satelitarną, transmisje radiowe i zmieniają trasy linii lotniczych. Takie burze w styczniu i marcu tego roku spowodowały kilka problemów –  powiedział Bill Murtagh, ekspert od pogody kosmicznej w Narodowej Służbie Oceanicznej i Meteorologicznej.

Większe obawy stwarzają silne burze słoneczne, które bombardując Ziemię namagnesowanymi cząstkami, mogłyby uszkodzić gigantyczne transformatory tak skutecznie, że nie można by było uruchomić ich ponownie. Konieczna byłaby ich wymiana.

Ostatnia tak potężna burza magnetyczna na Słońcu miała miejsce w latach 1859 i 1921. Żadna nie była katastrofalna, głównie dlatego, że społeczeństwo nie było tak uzależniony od energii elektrycznej jest teraz. Amerykańska Służba Geologiczna USGS przewiduje, że burza magnetyczna podobna do tej w 1859 r. może pojawić się na przestrzeni kolejnych 10 lat. Prawdopodobieństwo jej wystąpienia szacuje na 6-7 proc.

– Uważam, że może się to zdarzyć nawet w przyszłym tygodniu. Po prostu nie wiadomo, kiedy to nastąpi. Słońce rozpoczęło swoją znaczącą aktywność w zeszłym miesiącu, na szczęście cząstki nie był ukierunkowane w stronę Ziemi – mówi ekspert NOAA.

Źródło: torontosun.com, Reuters,  tvnmeteo.pl

Polecane: