Po trwającej blisko cztery lata podróży japońska sonda Hayabusa 2 dotarła do asteroidy Ryugu. Jej celem jest pobranie próbek materii kosmicznej skały i przewiezienie ich na Ziemię, co według planu ma nastąpić w 2020 roku.

Asteroida Ryugu z odległości około 40 kilometrów

Sonda Hayabusa 2 została wystrzelona w 2014 roku z kosmodromu Tanegashima. Jej celem jest zbadania asteroidy Ryugu, pobranie próbek skał i dostarczenie ich z powrotem na Ziemię. Kilka dni temu sonda dokonała podejścia do kosmicznej skały i wykonała pierwsze jej fotografie.

Jeszcze w tym roku sonda wypuści lądownik, który pobierze próbki materii. Te dotrą do ziemskich laboratoriów w 2020 roku. Na powierzchnię asteroidy zostaną opuszczone również trzy niewielkich rozmiarów łaziki.

Opublikowane przez Japońska Agencję Badań Kosmicznych (JAXA) zdjęcie ukazują nietypowy kształt Ryugu, który przypomina diament lub bączka – zabawkę wprawianą w ruch obrotowy dookoła swojej osi. Fotografie wykonane z odległości 40 kilometrów pokazują usianą guzami i kraterami powierzchnię kosmicznej skały.

– Z daleka Ryugu początkowo jawiła się, jako okrągły obiekt, a następnie stopniowo zmieniała się w kwadrat, zanim przybrała kształt podobny do fluorytu – powiedział kierownik projektu Yuichi Truda.

Sonda Hayabusa 2 (Hayabusa w języku japoński oznacza sokoła) jest niemal identyczną kopią sondy Hayabusa, która w 2005 roku pobrała próbki z planetoidy Itokawa. Próbki trafiły na Ziemię pięć lat później. Hayabusa była pierwszą misją, w której udało się przywieźć próbki z asteroidy na naszą planetę.

Ryugu należy do asteroid klasy C i ma około jeden kilometr szerokości – około trzy razy więcej niż Itokawa, ale cztery razy mniej niż kometa 67P/Czuriumow–Gierasimienko odwiedzana przez sondę Rosetta Europejskiej Agencji Kosmicznej. Orbita Ryugu przecina orbitę Ziemi i Marsa.

– Nie wiemy zbyt wiele o asteroidach klasy C – przyznała Lucy McFadden z NASA Goddard Space Flight Center. Jednak badacze uważają, że tego typu kosmiczne skały mają skład podobny do tego z wczesnych dni Układu Słonecznego.

Pierwsze manewry sondy przebiegły pomyślnie. Hayabusa 2 dostosowała swoją prędkość do asteroidy i obecnie leci tym samym kursem co Ryugu tuż obok niej. Sonda za pomocą lasera określiła swoją pozycję wobec kosmicznej skały, co pozwoliło na ustaleni dokładnej odległości między obiektami. Dzięki temu będzie można odpowiednio manewrować statkiem.

Wśród pierwszych pomiarów wykonanych przez Hayabusa 2 był okres obrotowy Ryugu, czyli czas potrzebny do wykonania jednego obrotu wokół własnej osi, który wynosi około 7,5 godziny. – To dobra wiadomość, ponieważ szybsza rotacja mogłaby utrudnić dostęp do powierzchni – ocenił kierownik misji Makoto Yoshikawa z JAXA. – Pierwsze zdjęcia nas zaskoczyły. Wybrzuszenie wokół równika skały zwykle kojarzy się z dużo szybciej obracającymi się obiektami – dodał Yoshikawa.

Za pomocą kamery oraz spektrometru podczerwieni badacze odwzorują powierzchnię asteroidy. Zostanie określona także temperatura w poszczególnych rejonach skały. Wszystkie te dane będą kluczowe do podjęcia decyzji, w którym miejscu posadzić lądownik i łaziki. Manewr ten ma odbyć się okolicy października.

Lądownik nazywa się MASCOT. To niezwykła konstrukcja. Urządzenie zostało zaprojektowane tak, by poruszać się za pomocą skoków. Jak pchła lub pasikonik. Każdy skok pozwoli na przemieszczenie maszyny o kilkadziesiąt metrów. MASCOT ma wbudowany stabilizator, który wyprostuje lądownik, by ten mógł korzystać z instrumentów zainstalowanych na pokładzie i komunikować się ze statkiem-matką. MASCOT nie ma żadnych paneli słonecznych. Jego akumulatory pozwolą mu na kilkanaście godzin pracy.

Pobraniem próbek ma zająć się Hayabusa 2. Plan zakłada wystrzelenie w kierunku asteroidy pocisku, którego impet uderzenia wyrzuci w przestrzeń materię. To właśnie ten pył zostanie zebrany i przewieziony na Ziemię. Badacze liczą na około 10 gramów materii.

Analizy chemiczne i izotopowe skał, wykonywane w kosmosie przez Hayabusa 2, a następnie w laboratoriach naziemnych – mogą pomóc wyjaśnić pochodzenie Ziemi, a zwłaszcza wody znajdującej się na naszej planecie. Wielu naukowców uważa, że ​​ziemskie oceany powstały poprzez bombardowanie jej powierzchni przez bogate w wodę asteroidy lub komety.

Badania asteroid są dla naukowców bardzo ważne. Materiał, z którego zostały uformowane 4,5 miliarda lat temu właściwie nie uległ żadnym zmianom. Nie można tego powiedzieć o budulcu planet czy księżyców, gdzie ruchy tektoniczne, erozja i inne czynniki powodowały ciągłe jego zmiany.

 

 

 

 

Źródło: Nature, fot. JAXA/Akihiro Ikeshita, DziennikNaukowy