Człowiek wpływa na wiele aspektów przyrody. Ostatnie badania pokazały, że nasza działalność może spowodować częstsze pojawianie się błyskawic.

Błyskawice nie pojawiają się na Ziemi wszędzie w taki sam sposób. Zjawisko występuje częściej nad lądem niż nad oceanem oraz w rejonach położonych bliżej równika niż na średnich i wysokich szerokościach geograficznych.

Według badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Waszyngtońskiego oraz Centrum Lotów Kosmicznych imienia George’a C. Marshalla w Huntsville w Alabamie, również ludzie mogą wpłynąć na miejsca występowania piorunów.

Istnieje widoczna zależność

Powiązanie między działalnością ludzką, a błyskawicami jest doskonale widoczne na najbardziej ruchliwych szlakach transportowych Oceanu Indyjskiego oraz Morza Południowochińskiego.

Mapa pokazana poniżej w swojej górnej części przedstawia emisję pyłów PM2,5 pochodzących ze spalin ze statków (kolor pomarańczowy). Im ciemniejszy kolor, tym zanieczyszczeń jest więcej. Dane pozyskano z bazy ruchu statków morskich w regionie.

Istnieje zależność między spalinami, a uderzeniami piorunów

W dolnej części obrazu widoczna jest średnia roczna gęstość występowania piorunów w okresie 2005-2016. Informacje pochodzą z bazy World Wide Lightning Location Network (program monitorujący występowanie błyskawic na Ziemi). Wąskie jasnofioletowe pasy pokazują, gdzie gęstość uderzeń jest największa.

Naukowcy odkryli, że częstotliwość występowania piorunów na trasach statków jest średnio dwa razy wyższa niż na obszarach przylegających do tych szlaków.

 

Zaskoczenie dla naukowców

Joel Thornton, fizyk atmosfery z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, powiedział, że tak wyraźna zależność zaskoczyła jego i jego zespół. Zaznaczył również, że idea wpływu cząstek aerozoli na intensywność burz była przedmiotem dyskusji od ponad dekady. Jak stwierdził, to odkrycie stanowi „jeden z najwyraźniejszych przykładów” zakłóceń wśród aerozoli oraz błyskawic wywołanych przez człowieka.

WWLLN jest skarbnicą danych pochodzących z położonych na lądzie czujników rejestrujących uderzenia piorunów na całej planecie. Poprzez ponowne przeanalizowanie tych danych przez Kartinę Virts, zajmującą się atmosferą w Centrum Lotów Kosmicznych imienia George’a C. Marshalla, mapa stała się pięciokrotnie dokładniejsza niż była do tej pory. Obecnie można oznaczać uderzenia piorunów na każdych dziesięciu kilometrach kwadratowych.

Dzięki opracowaniu Thorton i jego zespół wysnuli teorię, że spaliny pochodzące ze statków przyczyniają się do zwiększenia liczby piorunów na ich trasach.

Tropikalny deszcz zamienia się w burzę z piorunami

Zespół porównał powierzchnię szlaków żeglownych Oceanu Indyjskiego, w którą uderzały błyskawice, z danymi uzyskanymi przez Czujnik Obrazowania Błyskawic (Lightning Imaging Sensor), znajdujący się na satelicie Misji Pomiaru Deszczów Tropikalnych (TRMM).

Posłużono się również danymi radarowymi z TRMM do sprawdzenia, czy niektóre części chmur burzowych wśród pary wodnej i cząstek lodu zawierają więcej kropli wody. Do takiego wzrostu dochodziłoby w przypadku zmieniania struktury chmur przez cząsteczki spalin.

– Nasze rezultaty wskazują, że spaliny ze statków zmieniają tropikalne deszcze na burze z piorunami – powiedział Thornton. – Może być również tak, że cząsteczki spalin wzmagają rozwój pionowy burz tak, by powstawało więcej piorunów – spuentował.

 

 

 

 

 

Źródło: NASA, tvn24