W 15 miastach w Polsce zaplanowano protesty w obronie wolności słowa w internecie i prawa cytatu pod hasłami „Stop ACTA 2” i „Stop Art 13„. Ostateczne głosowanie zostanie przeprowadzone na zgromadzeniu plenarnym Parlamentu Europejskiego na początku lipca. Jako najbardziej prawdopodobny termin debaty, niemiecka europoseł Julia Reda podaje 4 lipca.

Internauci wyjdą na ulicę w ten weekend. Już w piątek, 29 czerwca protesty rozpoczną się m.in. w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Gdańsku, Poznaniu i Łodzi. Internauci skrzykują się za pośrednictwem Wykopu i Facebooka. Zmiany w prawie autorskim mogą doprowadzić do wyłączenia komentarzy w mniejszych serwisach internetowych.  Wszystko przez to, że nowe przepisy nakładają na właścicieli portali obowiązek kontrolowania wpisów użytkowników pod kątem łamania praw autorskich. Trzeba też będzie płacić za umieszczenie hiperłącza do strony. Nowe regulacje już obowiązują m.in. w Hiszpanii. W ich wyniku Google zrezygnowało z prowadzenia hiszpańskojęzycznego serwisu Google News. Według krytyków nowych rozwiązań, nowe przepisy uderzają też w licencje Creative Commons.

Internauci zaplanowali protesty w ten weekend w 15 polskich miastach (graf. Stop Acta 2)

Co prawda obecne zmiany w prawie autorskim nie mają zbyt wiele wspólnego z umową pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Organizatorzy protestów jednak liczą na nośność hasła „Stop ACTA” i pamięć internautów. Ci w 2012 roku głośno zaprotestowali przeciwko zmianom, które mogły doprowadzić do ograniczenia wolności słowa w sieci. W efekcie Parlament Europejski odrzucił projekt znaczącą większością głosów. Co ciekawe, głosowanie nad ACTA wtedy również przeprowadzono 4 lipca.

Po wprowadzeniu nowych przepisów z sieci mogą zniknąć memy (graf. Stop Acta 2)

Z głosami krytyków nowych rozwiązań nie zgadza się europoseł Tadeusz Zwiefka z Platformy Obywatelskiej, który głosował w Komisji Prawnej Parlamentu Europejskiego za przyjęciem kontrowersyjnych poprawek Axela Vossa. Czas pokaże, czy podobnie jak w przypadku ACTA, internauci wyjdą tak samo licznie na ulice i zablokują przepisy, które według protestujących mogą ograniczyć wolność słowa w sieci.

 

 

 

Źródło: chip