Naukowcy z Yale University prowadzą na świniach kontrowersyjne eksperymenty zmierzające do podtrzymania mózgu przy życiu poza organizmem zwierzęcia, pisze na swej stronie internetowej „MIT Technology Review”. Czasopismo ujawnia, że o sukcesach tych badań poinformowano nieoficjalnie pod koniec marca podczas poświęconego etycznym aspektom badań mózgu spotkania w National Institutes of Health. Kierujący zespołem neurolog, dr Nenad Sestan przyznaje, że badania trwają, a jego intencją nie było ogłaszanie ich publicznie przed ukazaniem się publikacji w czasopiśmie naukowym.

W ramach badań, które zdaniem komentatorów mogą prowadzić do zmiany definicji śmierci, neurolodzy z Yale University pozyskali z rzeźni ponad sto mózgów świń, podłączyli do nich zewnętrzne krążenie i z pomocą ogrzewaczy podtrzymali przy życiu nawet do 36 godzin. Oficjalnie celem eksperymentu jest umożliwienie dokładniejszych badań mózgu, nie sposób jednak oprzeć się wrażeniu, że jego konsekwencją może być kiedyś próba podtrzymywania życia ludzkiego mózgu poza organizmem jego właściciela.

Nie ma żadnych dowodów na to, że mózgi podłączone do sztucznej aparatury zachowały jakakolwiek świadomość. Dr Nenad Sestan przyznaje jednak, że komórki nerwowe pozostawały zdrowe i zdolne do normalnej aktywności. Kluczem do sukcesu jest prawdopodobnie opracowana przez jego zespół technologia przywracania mikrokrążenia. System nazwany BrainEx podłącza między innymi tętnicę móżdżku do zamkniętego obiegu czerwonego, transportującego tlen sztucznego płynu, umożliwiającego dopływ tlenu do nawet najdrobniejszych naczyń krwionośnych mózgu.

W czasie prezentacji dla ekspertów NIH Sestan stwierdził, że zastosowana w jego laboratorium technika powinna działać nie tylko w przypadku świń, ale też innych gatunków zwierząt, w tym naczelnych. Badacze z Yale rozpoczęli prace cztery lata temu z zamiarem wykorzystania tej metody do badania połączeń komórek nerwowych mózgu człowieka. Wiele z nich może obejmować szersze obszary mózgu i ich analiza wymaga dostępu do nienaruszonych organów.  Nie wyklucza się także, że tak zachowane organy mogłyby pomóc z badaniach nowatorskich metod terapii raka, czy choroby Alzheimera. Teraz badacze ubiegają się o dalsze finansowanie projektu, który budzi jednak szereg pytań natury etycznej.

Kluczowe znaczenie ma oczywiście pytanie o aktywność elektryczną takich sztucznie podtrzymywanych „przy życiu” mózgów, pozostających bez dostępu do zewnętrznych zmysłowych bodźców. Badacze z Yale University sprawdzali to z pomocą aparatury EEG i żadnej aktywności elektrycznej nie wykazali. Nie wykluczają, że na utrzymanie jej było już za późno, większość mózgów podłączali do swojej aparatury po upływie około 4 godzin od śmierci zwierzęcia. Być może pewne znaczenie miały też środki chemiczne dodawane do sztucznej krwi w celu powstrzymania powstawania opuchlizny.

W przyszłości można sobie jednak wyobrazić udoskonalenie tej technologii, przetrzymywanie mózgów przez znacznie dłuższy czas i ostatecznie, podjęcie próby przywrócenia ich aktywności elektrycznej. Do badań, które do tej pory zaplanowano nie było to potrzebne, nietrudno jednak przewidzieć, że takie próby mogą być w końcu podejmowane. To może postawić problem ostatecznej granicy życia i śmierci w zupełnie nowym świetle. Nie sposób wykluczyć, że znajdą się chętni, by wykorzystać taką technologię i pozostawić swój mózg lub mózg bliskiej osoby „przy życiu” po śmierci.

Te mózgi mogą być zniszczone, ale jeśli ich komórki żyją, są wciąż żywym organem – dodaje Steve Hyman z Broad Institute w Cambridge, który uczestniczył w prezentacji na temat wyników tych badań – To wyjątkowo zaawansowana metoda, ale nie różni się skutkami od zachowania choćby nerki.

Jego zdaniem, mogą się jednak pojawić, całkowicie nieuzasadnione nadzieje, że dzięki tej metodzie można by „przeżyć”, czekając na nowe ciało. Przeszczep takiego mózgu do nowego ciała jest jednak obecnie zupełnie niewyobrażalny.

 

 

 

 

Źródło: rmf24, Reuters