Nad Europę z północnego zachodu przyszedł groźny niż. Silne burze i huraganowy wiatr sparaliżowały w czwartek część Szkocji. Tysiące gospodarstw zostało pozbawionych prądu. Zamknięto drogi i szkoły. Ograniczono też loty i żeglugę promową. Już niebawem front przesunie się nad Skandynawię.

Biuro Meteorologiczne ogłosiło czerwony alarm pogodowy, po tym gdy prędkość wiatru w Szkocji osiągnęła tego dnia 240 km na godzinę. Najsilniejsze burze i opady występują w północnej i centralnej części Wielkiej Brytanii, a także Irlandii. Według Biura Meteorologicznego wieczorem spodziewane są opady śniegu, a wiatr ma zelżeć.

Sytuacja w Szkocji

– Ta pogoda, która nawiedziła północną część Szkocji, nie jest typowa, a silne burze przesunęły się w stronę gęsto zabudowanych obszarów. Dla wielu osób istnieje poważne ryzyko przerwania podróży – powiedział rzecznik Biura.

W Szkocji zamknięto tysiące szkół bądź skrócono w nich lekcje. Na lotniskach w Edynburgu i Glasgow odwołano część lotów, inne były opóźnione. Władze zaapelowały do mieszkańców, aby do wieczora unikali korzystania z dróg w środkowej Szkocji.

Najsilniejszy wiatr zarejestrowano w Szkocji w marcu 1986 roku – wiało wtedy z prędkością 278 km na godzinę.

Sztorm na morzu

Bardzo trudne warunki panują również na morzu, gdzie występują sztormy o sile do 11 stopni w skali Beauforta. Już po południu odwołano połączenia promowe między położonymi na północy szkockimi wyspami.

30 cm śniegu

Śnieg ma padać na całych Wyspach Brytyjskich, a także Szwecji, Danii, Niemczech i Holandii.

Meteorolodzy portalu accuweather.com przewidują dodatkowo, że we wschodniej Norwegii może spaść 30-centymetrowa warstwa śniegu.

Źródło: accuweather.com, The Guardian, TVN Meteo