Deszczu jest go tak dużo, że Szwedzki Instytut Meteorologiczno-Hydrologiczny ogłosił najwyższy stopień zagrożenia powodziowego. Na dziś prognozowana jest kolejna fala opadów.

Pracownicy Szwedzkiego Instytutu Meteorologiczno-Hydrologicznego (Sveriges Meteorologiska och Hydrologiska Institut, w skrócie SMHI) zaczęli ostrzegać mieszkańców południowo-centralnych regionów kraju, że lokalne rzeki mogą wystąpić z brzegów po tym, jak w niedzielę ciągu niecałych 24 godzin spadło 113 litrów na metr kwadratowy deszczu. Wydali oświadczenie o trzecim, najwyższym stopniu zagrożenia powodziowego. 

– To nieprawdopodobne, ile go napadało – nie ukrywała zdziwienia Ida Sjöström, meteorolog SMHI.

Szczególnie dużo wody zalało regiony Jönköping i Kalmar, jednak sytuacja jest tam, póki co, opanowana. – Teraz przede wszystkim wypompowujemy wodę z piwnic Szwedów, którzy wyjechali na weekend i nie zdawali sobie sprawy z tego, że ich domy są podtopione – mówi Tommy Rovholm ze służb zarządzania kryzysowego w Jönköping.

Złe prognozy

– Niestety padać szybko nie przestanie – dodał Bent Göransson, również pracujący dla SMHI.

Jego koledzy z Instytutu zaznaczyli, że we wtorek na południowo-centralną Szwecję nadciągnie kolejna fala opadów.

Powodzie także w innych regionach

Powodzie odnotowano nie tylko w południowo-centralnej Szwecji, lecz także na obszarach położonych dalej na północ i na wschód, m.in. w Upplandii, historycznej krainie w kraju Svealand. Zostało tam zalanych około 30 domów.

Źródło: thlocal.se, tm