Rosyjski satelita zwiadowczy Kosmos 2495 prawdopodobnie spadł na USA. Waszyngton i Moskwa milczą na ten temat, ale szereg obserwatorów-amatorów zaobserwowało tajemniczą ognistą kulę nad zachodnimi stanami. Wiele wskazuje na to, że był to rosyjski „kosmiczny szpieg”, z nieznanej przyczyny wchodzący przedwcześnie w atmosferę.

Kula ognia

 

Do tajemniczego pojawienia się ognistej kuli doszło 2 września późnym wieczorem czasu uniwersalnego. Około 30 obserwatorów-amatorów zarejestrowało powoli spalający się obiekt, który nadleciał z południa. Ich relacje zarejestrowano w bazie danych American Meteor Society.

Ognista kula była na tyle wyraźna, że zaobserwowano ją nad szeregiem stanów. Najpierw nad Nowym Meksykiem, a później nad Kolorado, Wyoming i Montaną. Większość obiektu spaliła się nad tym drugim stanem. Nie wiadomo nic na temat ewentualnych szczątków, które mogłyby opaść na ziemię.

 

Według relacji obserwatorów obiekt przemieszczał się znacznie wolniej niż meteory i spalał się zdecydowanie dłużej niż one. Miał też koziołkować i zostawiać za sobą długi warkocz dymu. Po pewnym czasie obiekt zaczął się rozpadać na mniejsze elementy. Wszystko wskazuje na to, że obserwatorzy widzieli wpadającego w atmosferę satelitę.

 

Przybysz z Rosji

Kierunek przemieszczania się tajemniczego obiektu i moment jego zaobserwowania wskazuje na jednego „podejrzanego” – rosyjskiego satelitę zwiadowczego Kosmos 2495. Zgadza się to z informacjami podawanymi publicznie przez amerykańskie wojsko, które obserwuje wszystkie większe obiekty krążące blisko Ziemi.

Według danych z wojskowej Space Surveillance Network, drugiego września w ziemską atmosferę weszły tylko dwa duże obiekty. Chiński satelita Teogan-5 i rosyjski Kosmos 2495. Upadek tego pierwszego zaobserwowano nad Oceanem Indyjskim. Na temat upadku tego drugiego nie ma dokładnych informacji. Ostatnie dane na temat jego orbity pochodzą z drugiego września. Kosmos 2495 miał przelecieć dokładnie takim samym kursem i mniej więcej w tym samym czasie co zaobserwowana ognista kula.

Rządy USA i Rosji w sprawie upadku satelity nie wydały żadnych oświadczeń.

 

Satelity Jantar mogą wyglądać podobnie do tego satelity Resurs, bowiem zbudowano je w oparciu o ten sam uniwersalny moduł główny

Satelity Jantar mogą wyglądać podobnie do tego satelity Resurs, bowiem zbudowano je w oparciu o ten sam uniwersalny moduł główny

Oko na orbicie

Kosmos 2495 był dużym rosyjskim satelitą zwiadowczym typu Jantar 4K2M (nazywany inaczej Kobalt-M). Wystrzelono go z kosmodromu w Plesiecku na północy Rosji w maju 2014 roku. Formalnie kontrolę sprawowało nad nim GRU, czyli rosyjski wywiad wojskowy.

Kosmos 2495 przemieszczał się po orbicie która pozwalała mu przelatywać niemal idealnie z południa na północ nad USA. Satelity typu Jantar, których pierwsze wersje wystrzelono jeszcze w latach 70., są umieszczane bardzo nisko, około 200 kilometrów nad Ziemią. Pozwala to im wykonywać bardzo dokładne zdjęcia.

Aparaty satelitów Jantar nadal wykorzystują tradycyjną kliszę filmową. Amerykanie przeszli już wiele dekad temu na technikę cyfrową, oferującą nieco gorszą jakość, ale łatwą transmisję wykonanych zdjęć na Ziemię. Satelity Jantar nadal muszą zrzucać film ze zdjęciami w specjalnych kapsułach, co wymaga dużej precyzji i złożonej operacji logistycznej.

Satelity Jantar 4K2M mają trzy takie kapsuły. Zapełnienie jednej zajmuje zazwyczaj nieco ponad miesiąc. Dwie pierwsze spadają same. Trzecia wchodzi w atmosferę razem z całym satelitą, który celowo jest sprowadzany z orbity nad Rosją. W związku z tym typowy „żywot” Jantarów to około trzech miesięcy.

 

Cenny „prezent” dla Amerykanów?

Kosmos 2495 był już u kresu swojego „żywota”. Znajdował się na orbicie niemal cztery miesiące. Jest bardzo prawdopodobne, że nadszedł już czas na wprowadzenie go w atmosferę i zrzucenie tym sposobem trzeciej kapsuły z filmem na Rosję. Sam z siebie nie powinien jeszcze spaść na Ziemię.

Nie wiadomo co mogło spowodować przedwczesny upadek satelity. Na pewno Rosjanie nie chcieli go zrzucać na USA. Możliwe, że podczas manewru deorbitacji doszło do awarii systemów satelity i silniki nadmiernie wyhamowały Kosmosa 2495. W efekcie zamiast dolecieć nad Rosję i tam spłonąć w atmosferze, dokonało się to kilkadziesiąt minut wcześniej nad USA.

Jest możliwe, że kapsuła z filmem opadła gdzieś na terytorium Stanów Zjednoczonych. Byłby to łakomy kąsek dla amerykańskiego wywiadu. Analiza wykonanych zdjęć może dostarczyć wielu informacji na temat możliwości rosyjskich satelitów zwiadowczych i tego, co interesuje Rosjan w USA.

 

Polecane: