Niszczycielski tajfun Hoto pustoszy ulice Hongkongu od wczesnych godzin rannych. Wiatr o niezwykłej prędkości zrywa dachy i przewraca ogromne dźwigi. Zginęło co najmniej 16 osób, a 120 jest rannych.

Wysokie fale rozbijające się o plaże i brzegi Hongkongu to efekt pojawienia się tajfunu Hato o najwyższej kategorii 10 (T10). Żywioł powoli oddala się od miasta i w południe czasu lokalnego pojawił się na lądzie w pobliżu Zhuhai pod Makau.

Obserwatoria meteorologiczne od wielu godzin ostrzegały mieszkańców przed tajfunem, mając na uwadze także potencjalne zalania i podtopienia. Zniszczenia w całym mieście są ogromne.

O godzinie 14 czasu lokalnego tajfun wyminął Hongkong.

Zobacz trasę tajfunu Hoto (stan na godzinę 8; źródło: hko.gov)

Ogromna skala zniszczeń

Gdy wiatr się wzmógł, ulice opustoszały, a drapacze chmur w dzielnicy finansowej spowiła ciemność, gdzie władze dzielnicy zdecydowały się wyłączyć prąd. Tajfun Hato to jeden z najgroźniejszych sztormów od pięciu lat. Prędkość wiatru dochodziła nawet do 155 kilometrów na godzinę, a w powietrzu latały konary, fragmenty samochodów, śmietniki i zerwane dachy.

Według badaczy z obserwatorium w Hongkongu, poziom morza w niektórych miejscach mógł podnieść się aż o pięć metrów. Obserwatorium ogłosiło alarm 10 stopnia przed tajfunem.

Odwołano setki lotów, a jedna z największych agencji turystycznych w kraju, Hong Tai Travel, odwołała 13 wycieczek.

Wiatr porywa dachy, wybija szyby i sprawia, że ogromne żurawie budowlane przewróciły na ulice. W miejscowości Zhuhai zawalił się budynek muzeum sztuki. Załoga statku handlowego musiała ewakuować się skokiem do wody, gdy wicher uniemożliwił im zacumowanie w porcie.

 

Ludzie w obliczu klęski żywiołowej

Jeden z mieszkańców Hongkongu, Fred Leung, spostrzegł wodę podchodzącą pod parking miejski nieopodal jego domu. Godzinę później inny kierowca spostrzegł, że woda sięga już poziomu drzwi w jego samochodzie.

– Zadzwoniłem do właściciela parkingu, ale nie zrobił absolutnie nic – stwierdził.

W dzielnicy Yaou Ma Tai w lokalnej świetlicy schroniło się 40 bezdomnych.

– Boję się wyjść na zewnątrz – stwierdził jeden z nich. – Nieopodal mnie upadło drzewo. Myślę, że zostanę tu aż do wieczora – zapewnił.

Straż pożarna i policja zostały wezwane do Ma Pui Tsuen, gdy mieszkająca tam rodzina została uwięziona w domu, otoczona przez wodę. Nikomu nie stała się krzywda.

 

Mieszkańcy dzielnicy Tai O ze wszystkich sił starali się powstrzymać wodę wdzierającą się do ich domów. Przez lokalne centrum handlowe płynie wartki strumień, którym spływały resztki ze śmietników pospołu z materiałami z najniższych półek.

– Jest coraz gorzej. Wiatr jest tak silny, że nie mogę nawet wyjść z domu – stwierdził jeden z mieszkańców, Eddie Tse.

Z kilku szpitali trzeba było zabrać pacjentów, gdy woda wdarła się do wnętrza.

To pierwszy alarm dziesiątego stopnia (T10) w Hongkongu od pięciu lat.

 

 

Źródło: ChinaDaily, scmp.com, Reuters, tvn24

Polecane: