Władze Tajlandii przygotowują się do nadejścia pory monsunowej. Przed wieloma fabrykami powstają mury i wały mające ochronić przed ewentualną powodzią. Budowle imponują rozmiarami. Przedsiębiorcy wierzą w monumentalne konstrukcje, firmy ubezpieczeniowe patrzą na to sceptycznie.

Tajlandzkie władze przygotowują się na nadejście ulewnych deszczów. Rząd w Bangkoku oraz przedsiębiorcy mają doskonale w pamięci ubiegłoroczne powodzie, które sparaliżowały całą gospodarkę. Wbrew pozorom nie jest to tylko wewnętrzny problem Tajlandczyków, tamtejsze fabryki produkują przede wszystkim podzespoły na zlecenie międzynarodowych koncernów zaopatrujących m.in. w elektronikę cały świat.

Tłoczno przed fabrykami

Przed tajlandzkimi fabrykami widać robotników, którzy zamiast skupić się na produkcji wewnątrz budynków, stawiają przed nimi budowle mające zapobiec skutkom ulewnych deszczów.

W Bangkadi Industrial Park, położonym w centrum Tajlandii, powstał monumentalny mur, który ma zapewnić bezpieczeństwo i ciągłość produkcji. Budowla ma 9 kilometrów długości i pięć metrów wysokości.

Sceptycyzm ubezpieczycieli

Bez entuzjazmu do tego typu zabezpieczeń podchodzą firmy ubezpieczeniowe. Ubiegłoroczna powódź kosztowała je blisko 20 miliardów dolarów. Ubezpieczyciele podkreślają, że budowa coraz wyższych wałów przeciwpowodziowych nie rozwiąże problemu. Chodzi o lokalizacje fabryk.

Według ekspertów branży ubezpieczeniowej, wiele decyzji o budowie fabryk zostało podjętych bez uwzględnienia długoterminowych analiz dotyczących warunków pogodowych. Zdaniem analityków, wzrost poziomu oceanów, globalne ocieplenie tylko pomnożyło ryzyko powodzi w niżej położonych terenach Tajlandii.

 

– Kiedy widzę w jakich miejsca powstają parki przemysłowe i porty łapie się za głowę. Przecież to tereny narażone na powodzie. Jedyna rzecz jak przychodzi mi do głowy to pytania: kto to wszystko ubezpieczył? Jaka była przeprowadzona ocena ryzyka? – głośno zastanawia się Adam Switzer z Earth Observatory z Uniwersytetu Technicznego w Singapurze.

Ogromne straty

W wyniku ubiegłorocznych powodzi z października w Tajlandii życie straciło ponad 500 osób. Wśród szczególnie dotkniętych żywiołem obszarów była dawna stolica królestwa Syjamu, Ayutthaya.

Woda zalała też zagłębie przemysłowe, głównie branży samochodowej i elektronicznej w prowincji Ayutthaya. Ok. 300 z 2150 znajdujących się tam zakładów zostało zalanych, a wiele z nich musiało tymczasowo wstrzymać produkcję, m.in. Honda, Toyota i Suzuki oraz Hitachi i Nikon.

Źródło: Reuters, tm, thaivisa.com, nationmultimedia.com

Polecane: