Obecna fala nietypowych mrozów to paradoks pogodowy, który może pojawiać się coraz częściej, a co jeszcze bardziej zaskakujące, wszystko to przez postępujące ocieplanie się klimatu w Arktyce.

 

To co dzieje się w Arktyce może zaskakiwać. Temperatury są tam obecnie znacznie wyższe od tych zazwyczaj notowanych o tej porze roku.

Na norweskim archipelagu Svalbard temperatura sięgała ostatnio 4,5 stopnia na plusie i było to najcieplejsze miejsce w całej Norwegii.

Fala nietypowego ciepła rozlała się po całej Arktyce. W północnej Rosji, na wybrzeżach Oceanu Arktycznego, średnia temperatura jest wyższa od normy dla początku lutego aż o 25 stopni.

To są już wartości ekstremalne, zdarzające się niezwykle rzadko. Gdyby w środku lata w Polsce nastąpiło tak duże odchylenie temperatury, to termometry pokazywałyby w cieniu prawie 50 stopni.

To uświadamia nam, jak niezwykłe ocieplenie panuje od kilkunastu dni w Arktyce. Nasuwa się pytanie, a co dzieje się ze zwykle zalegającym tam zimnem? Oczywiście nie wyparowuje ono w kosmos, lecz zostaje zepchnięte znacznie dalej na południe, niż powinno.

Mapa, która znajduje się powyżej wszystko nam wyjaśnia i jednocześnie przeraża skalą zjawiska. Czerwonym kolorem oznaczono obszary, gdzie temperatura jest wyższa od normy. Im ciemniejsza czerwień, tym odchylenie jest większe.

Natomiast niebieskim kolorem oznaczono miejsca, gdzie notuje się obecnie temperaturę niższą od normy wieloletniej. Wiemy już, że mrozy z Arktyki przeniosły się do całej północnej Azji, Europy, północnej Afryki oraz na Alaskę. Ciemny niebieski to miejsca, gdzie jest nawet o 25 stopni zimniej niż być powinno.

Co to oznacza na chłopski rozum? Że jeśli Arktyka nadal będzie się ocieplać w takim tempie, jak obecnie, to z wyjątkowo mroźnymi zimami w Europie i na znacznym obszarze północnej półkuli Ziemi, będziemy mieć do czynienia coraz częściej.

Podczas, gdy będziemy się zmagać z 30-stopniowymi mrozami, w Arktyce przy ekstremalnym cieple będą się roztapiać wieczne lodowce, i to w samym środku zimy, pod osłoną nocy polarnej. Czy można sobie wyobrazić bardziej niepokojące zjawisko niż to, które pokazuje mapa?

Musimy zrozumieć, że ocieplanie się klimatu oznacza wzrost średniej rocznej temperatury, oznacza również, że będziemy świadkami coraz większych anomalii pogodowych. Zimy będą coraz cieplejsze, ale nie oznacza to, że będzie taka każda jedna.

Obecna fala mrozów poprzedzona była prawie dwoma miesiącami wyjątkowo ciepłej zimy. Na zachodzie Polski śniegu nie było całymi tygodniami, a temperatura w najlepsze przekraczała 10 stopni na plusie. Popadliśmy więc ze skrajności z skrajność.

Liczmy się w przyszłych latach z zimami bardzo ciężkimi i długotrwałymi, bo one będą stanowić jeden z bardzo wielu elementów zmian klimatycznych. Klimat umiarkowany pod którego wpływem znajduje się Polska sprzyja bardzo zróżnicowanym zjawiskom pogodowym.

Mamy mroźne jak i bardzo łagodne zimy, a także upalne i niezbyt ciepłe lato. Podczas postępujących zmian klimatu rozregulowanie pogody zwiększy się. Zimy mogą być jeszcze zimniejsze i jeszcze cieplejsze, podobnie jak okresy letnie.

Jedne będą nam przynosić długotrwałe fale upałów, a inne będą równie chłodne i mokre, jak to, które miało miejsce w 2011 roku. Dlatego obecna fala mrozów nie jest w żadnym razie zaprzeczeniem ocieplania się klimatu, lecz jej najbardziej dosadnym potwierdzeniem.

 

Źródło: NOAA, twojapogoda.pl

Polecane: